- My cały czas jesteśmy "Kopciuszkiem", ale zrobiliśmy już dużo i dzięki wsparciu resortowego ministerstwa mierzymy się jak równy z równym z wieloma reprezentacjami ze Starego Kontynentu. Myślę, że mieścimy się już w czołowej szóstce w Europie. Przygotowując się do kolejnego cyklu kwalifikacji do mistrzostw Europy chcemy sprawdzić jak największą liczbę zawodników i dlatego w konfrontacji ze Szwajcarami zobaczymy wielu graczy, którzy nie występowali we Wrocławiu, gdzie w World Games byliśmy bliscy zdobycia brązowego medalu - powiedział szef związku jednej z najmłodszych, ale niezwykle dynamicznie rozwijających się dyscyplin sportu w Polsce.

Podkreślił też, że Lublin jest szczęśliwym miastem dla biało-czerwonych.

- Lubimy grać w Lublinie, bo ten stadion jest szczęśliwy dla naszej reprezentacji. Tu przed dwoma laty wygraliśmy z Rosją 7:0, a przed rokiem pokonaliśmy Holandię 42:14. Szwajcaria jest z tej trójki najsilniejszym przeciwnikiem, ale my czynimy szybko postępy - dodał Stęszewski.

Szwajcarzy w poprzednim roku bez powodzenia walczyli w turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw Europy, natomiast najważniejszą imprezą dla polskiej reprezentacji był w tym roku udział w World Games, gdzie Polska w półfinale wyraźnie uległa późniejszemu triumfatorowi Francji (2:28), zaś w meczu o trzecie miejsce nieznacznie przegrała z USA (7:14).

Sobotni mecz futbolu amerykańskiego Polska - Szwajcaria rozpocznie się na Arenie Lublin o godz. 15, ale już od samego południa na terenach wokół Areny zorganizowany zostanie piknik, w którym przewidziano wiele sportowych atrakcji zarówno dla dzieci jak i dorosłych.