Polak doskonale rozpoczął mecz z De Schepperem. Szybko uzyskał przewagę. Nie mylił się przy własnym serwisie. Świetnie returnował. Dropszotami trafiał w pole rywala i choć nie zdobywał nimi bezpośrednio punktów, to dawały mu one możliwość zagrania kończących piłek. W efekcie po 25 minutach wygrał pierwszego seta.


Drugiego też rozpoczął od przełamania Francuza i zapowiadało się szybkie rozstrzygnięcie. Tymczasem rywal zaczął grać nieco lepiej i przy stanie 4:5 odrobił stratę gema i doprowadził do tie breaka. W nim Polak znowu zdecydowanie dominował i awansował do finału.

- Warunki do gry były najgorsze z możliwych. Było zimno, a do tego mocno wiało. Kenny jest nieprzyjemnym graczem. Mam na niego sposób, ale w takich warunkach pogodowych on się nie do końca sprawdzał - tłumaczył Polak po zdobyciu awansu do ćwierćfinału.

W meczu, którego stawką będzie awans do najlepszej czwórki turnieju najlepszy polski singlista zmierzy się z doświadczonym Niemcem Florianem Mayerem. Ten drugi pewnie ograł w równolegle toczonym meczu Portugalczyka Goncalo Oliveirę.

Janowicz z Mayerem dotychczas trzy razy grali przeciwko sobie. Za każdym razem wygrywał Niemiec. Dwukrotnie eliminował Polaka z gry w trzecich rundach turniejów wielkoszlemowych. W Melbourne w 2014 r. wygrał w trzech setach, a na Wimbledonie w 2012 r obaj panowie stoczyli zacięty pojedynek zakończony w piątym secie zwycięstwem Mayera 7:5. Ponadto Niemiec wygrał z Janowiczem w półfinale challengera w Prościejowie w 2012 r.

- Florian jest nieprzewidywalnym zawodnikiem. Mega dobrym w defensywie, świetnie się porusza na korcie, ma super wolej – uważa Janowicz i czeka na to, by w piątek, gdy zagrają o półfinał, warunki pogodowe były lepsze niż podczas meczów drugiej rundy.