W tym sezonie Pucharu Świata Mikołajczewski startował w jedynce. Zajął czwarte miejsce na inaugurację w Belgradzie, a później w Poznaniu i Lucernie dwukrotnie był najlepszy.

 

"Przygotowania do MŚ przebiegły bez większych problemów. Mam nadzieję, że ten sezon skończy się tak samo pozytywnie, jak się toczył, i zwyciężę w Sarasocie" – powiedział 27-letni wioślarz.

 

Jeszcze w ubiegłym sezonie Mikołajczewski pływał w parze z Miłoszem Jankowskim w dwójce podwójnej wagi lekkiej. Jednak po igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro, na których zajęli szóste miejsce, zmienił specjalizację.

 

"Na początku myślałem, że niekoniecznie sprawdzę się w sytuacji, kiedy wszystko jest w moich rękach, mojej głowie. Ale teraz zmieniłem zdanie. Jestem indywidualistą, na deblu trochę się dusiłem. To nie o to chodzi, że nie lubię pracy zespołowej, ale coś mi zawsze nie pasowało i to mnie frustrowało" – wspomniał.

 

Jak zapewnił, będzie starał się jednak powrócić do dwójki podwójnej wagi lekkiej, która – w przeciwieństwie do jedynki – jest konkurencją olimpijską.

 

"Będę dążył do tego, żeby wystartować w Tokio, ale to z partnerem, który musi być bardziej dostosowany do mnie. Może jeśli okaże się, że jestem najlepszym jedynkarzem w Polsce i na świecie, to później to do mnie będzie się dobierać drugiego wioślarza" – nie ukrywał.

Zwycięstwa w Pucharze Świata nie dały Mikołajczewskiemu od razu nadziei na złoto mistrzostw globu.

 

"Jeszcze wtedy nie poczułem, że jest ono realne. Ale docierało to do mnie przez cały okres przygotowawczy, bo licznik pokazywał bardzo dobre prędkości. Cały czas wpajam sobie do głowy, że mogę wygrać i z tą myślą jadę do USA. A takie nastawienie jest bardzo ważne i pomaga w osiąganiu sukcesów" – podkreślił.

 

Obok skiffisty Natana Węgrzyckiego-Szymczyka, Mikołajczewski był jedynym zawodnikiem, którego zabrakło na zgrupowaniu w Wałczu. Przyjechał tylko na uroczystość wręczenia nominacji na MŚ.

 

"Wolałem przygotowywać się w Warszawie, w domu, przebywać z moją dziewczyną. W Wałczu warunki są trochę wojskowe: rygor, daleko od rodziny, cały czas w zamkniętym obszarze. Pobyt w domu bardzo mi pomaga, głowa odpoczywa, czuję się pewniejszy, bardziej zrelaksowany. To mi też pomagało odnosić zwycięstwa w Pucharze Świata" – przyznał.

 

Mistrzostwa w Sarasocie rozpoczną się 24 września i potrwają do 1 października.