- Nasi rywale mają mnóstwo atutów, klasowych zawodników, wygrali Final Four na koniec poprzedniego sezonu. Czeka nas znakomite spotkanie, nie powinniśmy się bać, ale cieszyć, że przyjeżdża do nas zwycięzca Ligi Mistrzów. Gramy w domu, będziemy chcieli wykorzystać nasze silne strony. Ja sam bym chciał się przebrać i wybiec na parkiet - powiedział trener płockiej drużyny Piotr Przybecki.

Historia spotkań Orlenu Wisły i Vardaru nie jest najlepsza dla płockiego zespołu. W sezonie 2014/15 Nafciarze byli bardzo blisko awansu do ćwierćfinału. W pierwszym meczu TOP 16 w swojej hali pokonali rywali 32:26 i przed rewanżem zapowiadali, że nie pozwolą sobie wydrzeć zwycięstwa i awansu. W pojedynku rewanżowym Słoweńcy nie dali jednak żadnych szans płockiej ekipie, wygrywając 31:20 i dwumecz 57:52. Vardar w ćwierćfinale został potem wyeliminowany przez Vive Kielce.

W następnym sezonie mecz w Płocku zakończył się remisem 30:30, w rewanżu Orlen Wisła przegrała 24:25 i ponownie Vardar awansował do TOP 8. W sezonie 2016/17 mistrz Macedonii był rewelacją rozgrywek, ostatecznie wygrywając Ligę Mistrzów.

W niedzielę obie drużyny ponownie spotkają się, tym razem w fazie grupowej. Wszystko wskazuje, że trener będzie miał do dyspozycji komplet zawodników.

- Pod małym znakiem zapytania stoi występ Nemanji Obradovica, który nie wystąpił w środowym meczu ligowym, choć po decyzji EHF jest już zawodnikiem Orlen Wisły. Zawodnik ma uraz przeciążenia stopy, nie jest to jakaś duża sprawa, ale przy każdym ruchu, wyskoku, wspięciu się na palce zawodnik czuje ból. Ale już jest lepiej, on chciał grać, ale uznałem, że lepiej zaczekać - wyjaśnił Przybecki.

Faworytem spotkania będą na pewno goście, ale to nie znaczy, że Orlen Wisła nie będzie walczyć.

- Znamy atuty naszych rywali, ale musimy tak zagrać, by wykorzystać nasze silne strony. Nie pozwolić w swojej hali narzucić sobie ich stylu gry. Musimy zagrać skutecznie w obronie, bo oni dysponują znakomitym rzutem z tyłu, bez problemu zdobywają bramki z 10 metrów, na kole też mają doświadczonych graczy, potrafią doskonale prowadzić grę - analizuje zespół rywali trener płocczan.

Zdaniem szkoleniowca Orlen Wisła jest przygotowana na rywali indywidualnie i drużynowo.

- Mamy przed sobą jeszcze dwa dni treningów, które na pewno dobrze wykorzystamy. Chcemy zagrać agresywnie w obronie i musimy zdobywać te najprostsze bramki, czyli z kontrataków, żeby mieć w tym meczu szansę na zwycięstwo. Rozgrywający muszą perfekcyjnie współpracować z kołem, a ci z bramkarzami. Wszyscy muszą sobie wzajemnie pomagać, by wejść na odpowiedni poziom. A do tego musi być "kocioł" w hali, zawodnicy bardzo tego potrzebują, jak powietrza – zapewnił Przybecki.

W głowach kilku piłkarzy na pewno zostało wspomnienie po dwukrotnym wyeliminowaniu płockiej drużyny przez Vardar z rozgrywek Ligi Mistrzów. Spotkania w Płocku miały dla nich pomyślny przebieg.

- Patrząc na historię oczywiście byłoby dobrze zrobić krok do przodu. Trzeba jednak pamiętać, że ostatnie nasze spotkania miały miejsce w sezonie 2015/16. Teraz są to już zupełnie inne zespoły. Szansa na zwycięstwo jest zawsze, pytanie tylko, czy jesteśmy w stanie ją wykorzystać. Vardar w zeszłym sezonie pokazał grę na najwyższym poziomie, ale i oni są do ugryzienia, nie wszystkie pojedynki wygrali. Czekamy z utęsknieniem na ten mecz, będziemy się starali wykorzystać wszystkie nasze mocne strony, a pozbawić atutów naszych rywali - podkreślił szkoleniowiec.

Mecz 1. kolejki Ligi Mistrzów Orlen Wisła – Vardar rozegrany zostanie w niedzielę w Płocku, początek o godz. 19.00.