- Mamy wiele rzeczy do poprawy. Brakowało nam ostatniego podania, dobrego strzału, dyscypliny. Trudno wyrzucić z głowy mecz, którego nie powinniśmy przegrać, ale trzeba się odbudować przed Wisłą – dodał szkoleniowiec.

Podkreślał, że krakowianie na własnym stadionie są bardzo groźni i też – po przegranej Arką Gdynia 1:3 – będą chcieli się odegrać.

- Mają dużą siłę ofensywną. Spotkają się dwa "zranione zwierzęta". Nie możemy się obawiać, jednak trzeba zachować koncentrację i czujność – zaznaczył, wspominając swój debiut w roli trenera Piasta.

4 marca gliwiczanie u siebie ulegli Wiśle 1:2 po golu straconym w doliczonym czasie.

- Gra Arki w ostatnim spotkaniu powinna być dla nas drogowskazem – ocenił.

Piast cały czas musi sobie radzić bez poważnie kontuzjowanych pomocników Gerarda Badii i Martina Bukaty.

- To problem, bo w grze ofensywnej dawali nam bardzo dużo – przyznał Wdowczyk.

W spotkaniu z Lechią wrócił za to na boisko po urazie reprezentant Estonii Konstantin Vassiljev.

- Obejrzeliśmy ten mecz, teraz czas na poprawę. Po kontuzji od strony fizycznej jeszcze nie jest wszystko na najwyższym poziomie, ale z dnia na dzień widzę poprawę. W Krakowie musimy być dobrze zorganizowani, wtedy mamy szansę wygrać – ocenił pomocnik.

W tym sezonie zmarnował dwa rzuty karne, nie trafiając w bramkę rywali.

- Mamy w drużynie innych egzekutorów, a ja… wolałbym strzelić gola z innej sytuacji. Mam nadzieję, że w odpowiednim momencie to wszystko odpali – zaznaczył.

Po meczu z Lechią został przywołany pod sektor przez niezadowolonych kibiców Piasta.

- Była rozmowa z kibicami. Czasami ludzie w emocjach coś mówią - skomentował.

Ściągnięty do Piasta latem Juan Valencia, ekwadorski pomocnik z hiszpańskim paszportem, też przyznał, że nie wie, co się stało podczas pojedynku z Lechią.

- Musimy teraz po prostu solidnie popracować przed następnym spotkaniem, poprawić błędy - powiedział.

Podkreślił, że bardzo mu się w Polsce i Gliwicach podoba.

- Czuję się tu świetnie. Zostałem bardzo dobrze przyjęty w klubie. Wszystko jest perfekcyjne – dodał.

Komplementował poziom polskiej ligi.

- Jestem pozytywnie zaskoczony. Są fajne stadiony, na mecze przychodzi dużo ludzi, widzę duże zainteresowanie mediów. Poziom drużyn jest wysoki, grają w nich naprawdę dobrzy zawodnicy – zauważył.

Stwierdził, że nie ma indywidualnych planów na sezon.

- Nie myślę o tym, czy i ile chciałbym strzelić goli. Robię po prostu to, co każe trener – zakończył Valencia.