Formę na imprezę w USA wioślarze szlifowali w ostatnich dniach przed wylotem na zgrupowaniu w Wałczu. Trojanowski przyznał, że dwie pierwsze lokaty w MŚ są poza zasięgiem biało-czerwonych.

- Faworytem są Niemcy. To najmocniejsza osada, która przywozi medal z każdych mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich. W tym roku ustanowiła nowy rekord świata na dystansie olimpijskim. Mocni będą też jak zawsze Anglicy, ale reszta stawki powinna być bardziej wyrównana i mam nadzieję, że my też będziemy liczyć się w walce z nimi o podium – powiedział.

W Wałczu szlakowym, czyli "pierwszym" wioślarzem w osadzie, był Piotr Juszczak, a za nim pływało siedmiu z dziewiątki: Mikołaj Burda, Bartosz Modrzyński, Krystian Aranowski, Marcin Brzeziński, Michał Szpakowski, Ryszard Ablewski, Mateusz Wilangowski, Robert Fuchs i Zbigniew Schodowski. Skład zostanie wybrany tuż przed zawodami, a ci, którzy nie zmieszczą się w ósemce, popłyną w dwójce bez sternika.

Rywalizacja o miejsce w prestiżowej konkurencji powoduje pewne napięcia w zespole, ale – jak zapewnił Trojanowski – atmosfera jest dobra.

- Generalnie jest w porządku. Jak wszędzie, zdarzają się mniej miłe rozmowy. Trzeba walczyć o to miejsce, ale myślę, że wszystko odbywa się u nas w sposób sportowy. Zresztą czuwają też nad tym trenerzy – zapewnił.

Zadaniem sternika podczas startów i treningów nie jest dyktowanie tempa czy częstotliwości uderzeń.

- Tak naprawdę to szlakowy pokazuje rytm wiosłowania, a moją rolą jest przekazanie tego pozostałym zawodnikom. Oni starają się do siebie dopasowywać, ale siedzą daleko od siebie - powiedział Trojanowski.

Ważne jest też to, że członkowie osady znają się dobrze nawzajem. Męska ósemka w składzie z obecnymi kadrowiczami zdobyła w 2014 roku brązowy medal mistrzostw świata w Amsterdamie.

- Pływamy ze sobą już kilka ładnych lat, Piotra znam bardzo dobrze. Wiem, kiedy jest zmęczony, na ile może sobie jeszcze pozwolić, ile mogę wycisnąć z niego, a na tej podstawie – z osady. Najczęściej rozumiemy się bez słów – relacjonował Trojanowski.

Sternik jest jak kapitan okrętu, to on podejmuje decyzje.

- Chłopaki mają tę świadomość. Czy moje wybory są słuszne, czy nie – muszą się do nich dostosować. Później możemy dyskutować, czy to co powiedziałem było słuszne, czy nie – tłumaczył.

Trenerem ósemki jest Jerzy Broniec - wielokrotny mistrz Polski w różnych konkurencjach, a także wicemistrz świata i brązowy medalista mistrzostw Europy w latach 60. i 70. poprzedniego wieku w dwójce bez sternika. Szkoleniowiec przejął tę osadę w czasie sezonu. To on podejmie decyzję, w jakim składzie polska ósemka wystąpi w Sarasocie.