W ostatnich dwóch sezonach Ligi Mistrzów zespoły z Brześcia i Kielc spotykały się czterokrotnie i za każdym razem wygrywali podopieczni Tałanta Dujszebajewa. Także i teraz mistrzowie Polski po przyjściu do Kielc syna szkoleniowca Alexa, Blaza Janca i Marko Mamica byli faworytami starcia z Mieszkowem Brześć, tym bardziej, że w drużynie z Białorusi doszło do wielu zmian w składzie.

 

- Przed meczem nie brak było głosów, że mistrz Białorusi to słabszy zespół niż rok temu. Jeszcze przed wyjazdem do Brześcia twierdziłem, że to nieprawda i jak się okazało miałem rację. To drużyna, która może być w czubie tabeli naszej grupy – komplementował zespół trenera Siergieja Bebeszki Mateusz Jachlewski, którego zdaniem przyczyną porażki mistrza Polski były błędy w obronie.

 

- W defensywie zagraliśmy za mało agresywnie. Przestrzeliliśmy w ataku sporo rzutów, ale przez nasze błędy w obronie rywale za łatwo dochodzi do rzutów. To w głównej mierze zadecydowało o wyniku – analizował spotkanie skrzydłowy Vive.

 

Podobnego zdania jest rozgrywający drużyny ze stolicy regionu świętokrzyskiego Krzysztof Lijewski. - Mecze przegrywa się obroną. Ten aspekt w naszej grze pozostawiał wiele do życzenia, dlatego nie mogliśmy wyprowadzać groźnych kontr. Tego nam zabrakło – podkreślił popularny „Lijek”.

 

Wliczając poprzedni sezon, była to piąta z rzędu wyjazdowa porażka kieleckich szczypiornistów w Lidze Mistrzów. - Nie zwracamy uwagi na statystyki. To domena dziennikarzy, mu musimy się skupić na własnych słabościach i je poprawić – zaznaczył Lijewski. Dodał, że żaden zespół nie ma patentu na wygrywanie.

 

- Wszyscy podkreślają naszą porażkę na Białorusi, ale nikt nie mówi o naszym rywalu. To drużyna, która w poprzednim sezonie pokonała u siebie Rhein-Neckar Loewen i zwycięzcę Ligi Mistrzów Vardar Skopje. To silny zespół nie tylko na papierze – stwierdził rozgrywający mistrzów Polski.

 

Szczypiorniści Vive przyznają, że porażka boli, ale nie ma co rozpamiętywać tego niepowodzenia, tylko należy skupić się na następnych meczach. - Musimy zbierać punkty, aby być w czubie tabeli naszej grupy i walczyć o Final Four Ligi Mistrzów – podkreślił Jachlewski.

 

- Za nami dopiero pierwszy mecz. Jeszcze sporo spotkań przed nami i dużo punktów do zdobycia. Zaczęliśmy od porażki, ale rozgrywki dopiero się rozpoczęły – dodał Lijewski.

 

W kolejnym spotkaniu Ligi Mistrzów Vive w niedzielę zmierzy się we własnej hali z niemieckim THW Kiel.