„Zagraliśmy wyrównany mecz, przegraliśmy, ale się nie poddawaliśmy, walczyliśmy do ostatniego gwizdka. Trzeba pamiętać, że naszym rywalem był mistrz Niemiec, a pojedynek rozgrywaliśmy w ich hali, przy ich publiczności” – powiedział Kisiel.

 

W pierwszej połowie płocczanie prowadzili czterema bramkami i wydawało się, że przy niesamowitej skuteczności bramkarza Marcina Wicharego, mogą sprawić niespodziankę.

 

„Rywale mieli więcej atutów, więcej możliwości rotowania składem, wprowadzania zmian poprawiających jakość gry drużyny. W drugiej połowie wielką różnicę zrobił Baena Gonzales grający na kole. Strzelił siedem goli, a my nie potrafiliśmy go zatrzymać” – chwalił grę przeciwnika szkoleniowiec.

 

Płocka drużyna grała w osłabieniu - bez leczącego kontuzję Dana Racoteai i Marka Tarabochii, który do Niemiec poleciał, ale z powodu urazu nie wystąpił.

 

„Za walkę pochwalić trzeba cały zespół, wszyscy zagrali na miarę swoich możliwości. Cieszymy się, że widać postęp w grze naszego rozgrywającego Nemanji Obradovica i nie można zapomnieć, że zawodnik dopiero od tygodnia trenuje z drużyną” – podsumował występ swoich podopiecznych Kisiel.