Jak napisała agencja prasowa dpa, Roberta Lewandowskiego i jego kolegów z Bayernu przed elektryzującą ucztą w Champions League czekają jeszcze ligowe obowiązki. W piątek na Allianz Arena zawita ekipa z Wolfsburga, której zawodnikiem jest Jakub Błaszczykowski.

- Jesteśmy w dobrym momencie. Złapaliśmy właściwy rytm i chcemy to podtrzymać - zapowiedział Ancelotii.

Bayern efektownie wygrał trzy ostatnie spotkania (w tym jedno w LM) i jest wiceliderem niemieckiej ekstraklasy. Punkt więcej ma tylko Borussia Dortmund Łukasza Piszczka.

Zawodnicy mistrza Niemiec i ich szkoleniowiec deklarują, że na razie nie wybiegają myślami do LM, a skupiają wyłącznie na piątkowym pojedynku z "Wilkami".

- Nie koncentrujemy się na Paryżu, ale Wolfsburgu. Chcemy powiększyć dorobek o kolejne trzy punkty. To nasz cel i priorytet - zapewnił pomocnik Sebastian Rudy, a włoski trener dodał: Po meczu z VfL będziemy mieć jeszcze pięć dni, by przygotować się na PSG.

Jednak szef piłkarskiej spółki Karl-Heinz Rummenigge nie ma wątpliwości, że w klubie wyczuwalne jest już "mrowienie przed Paryżem".

- Napięcie zaczyna rosnąć. Przecież ktoś, kto ma tyle pieniędzy (PSG), musi wygrać Champions League - prowokacyjnie rzucił szef Bawarczyków.

Zdaniem niemieckich mediów, w piątek Ancelotti po raz kolejny dokona roszad w podstawowej jedenastce. Od pierwszej minuty mogą zagrać m.in. Jerome Boateng, Mats Hummels, Chilijczyk Arturo Vidal czy Francuz Franck Ribery, których Włoch oszczędzał we wtorek w Gelsenkirchen (3:0 z Schalke). Po grypie do gry gotowy ma być Holender Arjen Robben. Jednym z niewielu, których miejsce w "11" wydaje się niepodważalne, jest polski lider klasyfikacji strzelców (6 goli).

- Choć rotacja w składzie jest spora, to nie tracimy na jakości - zapewnił Lewandowski, który zapewne doskonale pamięta historyczne spotkanie z Wolfsburgiem z 2015 roku, kiedy w ciągu dziewięciu minut pięć razy wpisał się na listę strzelców. W piątek minie od niego... dokładnie dwa lata.

Goście wydają się stać na straconej pozycji. Słabo rozpoczęli sezon i jako pierwsi w Bundeslidze zmienili trenera. Szwajcar Martin Schmidt zaczął w środku tygodnia od remisu z Werderem Brema (1:1), ale przed Bayernem strachu nie czuje.

- Musimy wierzyć w swoją szansę. Przecież w momencie pierwszego gwizdka mamy jeden punkt - zauważył szkoleniowiec, który 2 marca ubiegłego roku poprowadził zespół FSV Mainz do wygranej w Monachium 2:1. Była to ostatnia ligowa porażka Bayernu przed własną publicznością.

"Wilkom" na stadionie mistrza kraju wiodło się w minionych latach źle. Ostatnie punkt, po remisie 3:3, wywiozły 8 grudnia 2001 roku. W poprzednich rozgrywkach było 5:0 dla gospodarzy, choć jeszcze większe lanie zespół VfL dostał na własnym terenie (0:6).

W kadrze na to spotkanie powinien się znaleźć Błaszczykowski, który ostatnio chorował. Ale szanse na grę ma niewielkie.

Prowadząca w tabeli Borussia Dortmund, która w pięciu dotychczasowych meczach sezonu nie straciła jeszcze gola, podejmie w sobotę swoją imienniczkę z Moenchengladbach.

Tuż za duetem z Monachium i Dortmundu plasują się Hoffenheim i beniaminek Hannover 96, które pozostają niepokonane. Trudniejsze zadanie czeka drużynę, której zawodnikiem jest Eugen Polanski, gdyż zagra u siebie z szóstym Schalke 04 Gelsenkirchen. Ekipę z Hanoweru czeka pojedynek z zamykającym tabelę z zerowym dorobkiem FC Koeln. Paweł Olkowski występuje ostatnio w rezerwach tego zespołu.