Przed nim trudne zadanie, bowiem jesteśmy u progu wielkiej rewolucji w motoryzacji. Odejście od klasycznych spalinowych jednostek napędowych i przejście na alternatywne źródła zasilania, w tym silniki elektryczne, staje się faktem. Ten trend naturalnie ma swoje przełożenie na sport. Tymczasem Famin był obecny podczas ostatniej rundy rallycrossowych mistrzostw świata na Łotwie. To był dobry moment, by porozmawiać o przyszłości tego sporu i pomysłach Peugeot Sport na przyszłość.

 

Krystian Sobierajski: Jak ważny jest rallycross dla Peugeota. Czym jest ta dyscyplina dla koncernu?

 

Mistrzostwa świata w rallycrossie są bardzo ważne dla Peugeota. To nie jest nasz program fabryczny, ponieważ takim jest nasz zespół w rajdzie Dakar, gdzie wszystko budujemy sami. W rallycrossie jesteśmy oficjalnie zaangażowani wraz z ekipą Hansen Motorsport. Razem tworzymy team Peugeot Hansen. My opracowujemy samochód, oni ścigają się nim. Jesteśmy oficjalnie zaangażowani lecz nie inwestujemy dużych pieniędzy w ten program.

 

Interesujące w rallycrossie jest to, że można mieć szerokie zainteresowanie przy dobrym zwrocie inwestycji. Jesteśmy w rallycrossowych mistrzostwach świata od samego początku, od powstania w 2014 roku. Wierzymy, że jest to wspaniała dyscyplina. Ma swoją ponad czterdziestoletnią historię, ale teraz ma właściwy sens. Jest prawdziwym widowiskiem dla kibiców zarówno na torze jak i przed telewizorami czy w mediach społecznościowych. Łatwo ją śledzić i jest prawdziwym wsparciem dla producentów, którzy mogą dotrzeć do publiczności, do nowych, młodych kibiców. Mamy też wielkie gwiazdy jak Sebastien Loeb, Ken Block, Mattias Ekstroem czy Petter Solberg. Oni mają wielu fanów w mediach społecznościowych. Przykładem niech będzie Ken Block, którego kolejne odcinki z cyklu Gymkhana ogląda wielu młodych kibiców. Wśród tej grupy jest lepiej znany niż nawet Sebastien Loeb. To jest nowa publiczność i jesteśmy szczęśliwi, że możemy do nich dotrzeć.

 

W 2015 roku auto Peugeota było najlepsze w klasyfikacji zespołowej. Teraz sytuacja jest dla was nieco bardziej skomplikowana z powodu mocnej dominacji Volkswagena. Wiąże się z tym faktem też sporo dyskusji na temat budżetów zespołów i przyszłością tego sportu z powodu przewagi tego producenta. Jaka będzie odpowiedź Peugeota, by przywrócić bardziej zrównoważoną rywalizację w mistrzostwach, by uczynić zespół konkurencyjnym na poziomie VW?

 

Do 2016 roku rywalizacja była mniej więcej wyrównana pomiędzy poszczególnymi zespołami. Byliśmy w podobnej sytuacji, koncerny samochodowe gdzieniegdzie pomagały tylko prywatnym zespołom. W tym roku Volkswagen miał możliwość stworzenia bardzo konkurencyjnego samochodu z powodu nieszczęśliwego dla nich wycofania się z programu rajdowych samochodowych mistrzostw świata (WRC). Mieli sporo aut i części, które już zostały wyprodukowane i gotowe do użycia. Przy małym nakładzie byli w stanie stworzyć bardzo dobre auto. Ten fakt zmienił zasady gry w rallycrossie. Teraz konkurenci muszą wykonać bardzo duży skok, żeby ich pokonać. Takie są realia, nie można nikogo winić. Nadarzyła się okazja i ją wykorzystali. W podobnej sytuacji, zrobilibyśmy to samo. Niemniej to jest dobra okazja by zastanowić się nad kosztami, które stają się coraz wyższe. To jest idealny moment by porozmawiać na temat obcięcia wydatków z promotorem IMG i międzynarodową federacją samochodową. Interesujące w rallycrossie jest to, że jest bardzo otwarty, jest sporo wolności jeśli chodzi o przepisy techniczne. Dla inżynierów to jest wspaniałe zjawisko lecz musimy być ostrożni. Ostra walka kilku zespołów może doprowadzić do drastycznych wzrostów wydatków, a tego chcielibyśmy uniknąć.

 

Z jednej strony ważny jest budżet, z drugiej jesteście wielkim koncernem i również możecie korzystać w waszych doświadczeń w WRC. Dobrze myślę?

 

I tak wszystko sprowadza się do pieniędzy. Nie mamy dostępnych części. Te, które mogą nam posłużyć używane są przez fabryczny zespół Citroena w tym roku. Tym samym musimy liczyć na siebie. Musimy zbudować nadwozie i silnik własnym sumptem. Nie mam wątpliwości, że mamy ludzi i umiejętności żeby stworzyć konkurencyjny samochód. Pytanie brzmi, ile możemy wydać na ten program. Na razie nie mamy na to pieniędzy, bowiem lwią cześć budżetu pochłania nasze przedsięwzięcie w Rajdzie Dakar.

 

Jakie są priorytety na rok 2018 i na najbliższą przyszłość dla Peugeot Sport? Powiedział Pan, że najważniejszym programem jest teraz Rajd Dakar, lecz co z rallycrossem, z innymi kategoriami sportów motorowych? Przykładowo Peugeot jest jedynym producentem, który przełamał dominację koncernu Voklswagen w XXI wieku i wygrał 24 godzinny wyścig w Le Mans.

 

To jest duże, ale bardzo dobre pytanie, bo właśnie teraz zastanawiamy się co dalej robić. Analizujemy różne warianty. Czy zostać w rallycrossie i zaangażować się jeszcze bardziej czy może ruszyć z nowym cyklem przygotowań do rajdu Dakar albo wrócić do wyścigu Le Mans 24 i wyścigów długodystansowych. Z resztą wspominaliśmy już o tym, że rozważamy taki wariant. Problemem jest fakt, że sytuacja jest dynamiczna. Nikt nie wie jeszcze jak będą wyglądały wyścigi długodystansowe w 2020 roku i kto będzie w nich brał udział. Dlatego trudno jest przedstawić i uzasadnić taki program naszym prezesom. Co do rallycrossu musimy być rozsądni jeśli chodzi o wydatki, musimy być pewni, że nasz zwrot inwestycji jest wciąż dobry. Niemniej ciekawy jest projekt elektrycznego rallycrossu w 2020 roku. Wywołuje zainteresowanie wielu koncernów motoryzacyjnych. To dobry kierunek. Potrzebujemy jeszcze kilku tygodni. Musimy dowiedzieć się o kształcie i przyszłości kilku serii wyścigowych. Wtedy będziemy mogli przeanalizować wszystkie opcje i zadecydować gdzie będziemy rywalizować w najbliższych latach.