Piłka nożna

Fatalne błędy obrońców Cracovii. "Co oni...

Jak na polskie warunki klub zarządzany jest bardzo przyzwoicie, ma stabilnego sponsora, wywodzi się z drugiego co do wielkości miasta w kraju, z ogromną tradycją (pierwszy mistrz Polski), gra na pięknym funkcjonalnym stadionie, ma mnóstwo wiernych kibiców. I do tego trenera, który uchodzi za jednego z najlepszych lidze. W poprzednim sezonie Michał Probierz omal nie zdobył mistrzostwa (po rundzie zasadniczej jego Jagiellonia Białystok była na pierwszym miejscu). A gdyby ktoś miał kiedyś zmienić selekcjonera Adama Nawałkę, to Probierz wymieniany byłby w pierwszym szeregu tych, którzy mogliby go zastąpić.

 

Jeden z najbardziej wyrazistych polskich trenerów, zawsze posiadający swoje zdanie i mający wiele do powiedzenia dziś jednak notuje nieprawdopodobny wręcz zjazd. Latem wszyscy się dziwili, że opuszcza Jagiellonię, z którą awansował do europejskich pucharów. Miał szukać szczęścia w Turcji, Grecji, w drugiej lidze niemieckiej, pertraktował ze Śląskiem Wrocław. Chciał się rozwijać i odczepić od siebie łatkę trenera, który potrafi wygrywać tylko prowadząc drużynę z Białegostoku. Niespodziewanie wybrał klub z Krakowa, o której w środowisku trenerskim krąży powiedzenie: chcesz zwątpić w swoje umiejętności trenerskie, idź do Cracovii. Być może niesiony entuzjazmem z Białegostoku, przedobrzył i zbyt szybko powymieniał zawodników. Odeszli ważni wcześniej gracze: Budziński, Brzyski, Cetnarski, Polczak, Wołąkiewicz, Jaroszyński. Nowi nie dają jeszcze rady, a do tego z powodu kontuzji wypadła na jakiś czas niemal cała linia pomocy z Covilo, Dąbrowskim i Drewniakiem, obrońcy popełniają koszmarne błędy i katastrofa gotowa.

 

Nie wierzę oczywiście, że Probierz nagle z bohatera stał się nieudacznikiem tylko z tego powodu, że zmienił klimat. Bez dwóch zdań, powinien dostać czas, aby te klocki po swojemu poukładać. Jak choćby dwa sezony temu, kiedy z Jagiellonią bronił się przed spadkiem. Niekoniecznie jednak właściciel klubu musi mieć takie samo zdanie.

 

Ostatnio przeczytałem niepokojącą wypowiedź profesora Filipiaka, który powiedział, że jest bardzo zadowolony z pracy trenera i bardzo mu się podoba podejście pana Michała do tematu. Dlaczego niepokojącą? Bo w prezesowskiej nomenklaturze bardzo często oznacza to… pakuj się pan!