– To mecz z bezpośrednim przeciwnikiem w tabeli bo mamy tyle samo punktów. Jest to jednak taki sam mecz jak każdy inny, bo daje nam za zwycięstwo niezmiennie 3 punkty – mówił przed meczem obrońca Stali, Krzysztof Kiercz. Oba zespoły legitymowały się po dziewięciu kolejkach identycznym bilansem: pięciu zwycięstw, dwóch remisów i dwóch porażek.

 

Pierwsza połowa spotkania nie zapowiadała, żeby miało się to zmienić. Na nierównej i nasiąkniętej murawie nie grało się obu zespołom łatwo i był to typowy mecz na 0:0. Najlepszą sytuację miał po strzale z dystansu Marcin Wodecki, ale dobrze zareagował na to uderzenie Radosław Majecki.

 

W drugiej części gry wiele się nie zmieniło. Gra była raczej skoncentrowana w środku boiska. Rzadko oglądaliśmy podbramkowe sytuacje, a w takich meczach jeden błąd, stały fragment może zadecydować o zwycięstwie. Tak było i tym razem. Rafał Niziołek wpadł dynamicznie w pole karne i wywalczył jedenastkę. Do piłki podszedł Szymon Skrzypczak i pewnie wykorzystał szansę na objęcie prowadzenia. Jak się później okazało to uderzenie zapewniło Odrze 3 punkty.

 

W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartką został ukarany Michał Janota. Co ciekawe drugi kartonik obejrzał już po zejściu z boiska.

 

Odra Opole - Stal Mielec 1:0 (0:0)

Bramka: Szymon Skrzypczak 71' (karny)