Co czuje trener beniaminka patrząc na tabelę, którą otwiera jego drużyna?

Marcin Brosz: Oczywiście czuję satysfakcję. Nasze miejsce jest efektem ciężkiej pracy na treningach. Trzeba jednak pamiętać, że jesteśmy dopiero po 10 kolejkach. To świetnie, że o Górniku dobrze się mówi i pisze. Na podsumowanie trzeba poczekać do końca rozgrywek. Wtedy będziemy rozliczeni.

Drużyna rozegrała tym samym składem w ciągu tygodnia trzy mecze, w tym pucharowy z dogrywką. Były obawy o formę fizyczną zawodników?

Te spotkania wiele nas kosztowały. Wnikliwie monitorowaliśmy piłkarzy podczas treningów. Był pewien znak zapytania, bowiem dawno nie graliśmy tak intensywnie w tak krótkim czasie. Byliśmy przygotowani na pewne rotacje w ustawieniu, jednak okazało się, że nie było takiej potrzeby. Jestem zadowolony również z tego, że wróciliśmy ze Szczecina (2:1 z Pogonią) bez żadnych urazów.

W meczach z Sandecją Nowy Sącz i Pogonią Szczecin Tomasz Loska obronił rzuty karne. To efekt treningów?

Dużo tych karnych jest dyktowanych przeciwko nam w tym sezonie. Musimy pracować nad tym, by nie ułatwiać rywalom zadania i pewnych sytuacji unikać. A co do Tomka, to cieszę się, że bronił skutecznie, a jedenastki po prostu ćwiczymy.

Górnik jest bardzo groźny przy stałych fragmentach gry, o czym mówił choćby trener Śląska Wrocław Jan Urban po meczu w Zabrzu. Nie ma obawy rozszyfrowania przez rywali?

To ważny element. Cieszę się, że mamy w drużynie zawodników dobrze grających głową, zarówno w obronie, jak i ataku, oraz takich, którzy potrafią dobrze dograć piłkę. To nie tylko Rafał Kurzawa, ale także Damian Kądzior. Oczywiście rywale będą się coraz lepiej przygotowywać do pojedynków z nami, a my po prostu musimy szukać nowych, innych rozwiązań.

Czy tak młodemu zespołowi nie zaszkodzi mentalnie prowadzenie w tabeli?

Nie czas na zastanawianie się nad pozycją w tabeli, bo do końca rywalizacji jest daleko. Musimy solidnie trenować, rozwijać się, by podtrzymać dobrą passę. Wierzę, że najlepsze jeszcze przed nami.