W toruńskim klubie mają świadomość, że często łatwiej się zdobywa wysokie lokaty niż ich broni. Władze postawiły na stabilizację składu i przed sezonem zakontraktowały trzon ekipy, która wywalczyła wicemistrzostwo Polski. Z różnych względów nie będzie już w Polskim Cukrze wyróżniających się w polskiej lidze Kyle'a Weavera i Obiego Trottera. W miejsce tego drugiego sprowadzono również Amerykanina - Glenna Coseya.

 

"Mamy nowy zespół i nowe nadzieje. Musimy żyć przyszłością, a liga wszystko zweryfikuje. Nie tylko my chcemy się bić o najwyższe cele. Jeżeli u nas by tak nie było, to po co grać w ekstraklasie?" - zapytał retorycznie Wiśniewski. Ocenił, że skład będzie się jeszcze musiał "dotrzeć", a liga będzie poligonem doświadczalnym.

 

Wzmocnieniami drużyny mają być Aaron Cel i Karol Gruszecki, reprezentanci Polski, którzy jednak byli na Eurobaskecie i późno dołączyli do nowych kolegów.

 

"To dobrze świadczy o klubie, że reprezentanci kraju chcą tu przychodzić. Wiadomo, że były mistrzostwa Europy i nie mieliśmy tych zawodników na treningach, ale przecież z tym borykały się największe kluby na Starym Kontynencie. Żaden zespół nie gra od razu świetnej koszykówki, a ta najlepsza ma przyjść za kilka miesięcy" - wskazał kapitan Polskiego Cukru.

 

Jego zdaniem zamysł władz klubu był taki, żeby transfery były realnym wzmocnieniem. Nie chciał się wypowiadać o zawodnikach, którzy grali w Toruniu w zeszłym sezonie.

 

"Występy w finale ze Stelmetem czy mecz towarzyski z Żalgirisem zaprocentują. Tak jak w każdym innym zawodzie i pracy. Wiemy już, jak smakuje zwycięstwo w wielkim finale. Co prawda wygraliśmy jeden mecz, ale już mamy świadomość, jak to wygląda" - zauważył Wiśniewski. Ocenił, że w polskiej ekstraklasie można wygrać z każdym. "Można też przegrać z każdym, jeżeli kogoś się zlekceważy. Trzeba być do samego końca skoncentrowanym" - podsumował.

 

Oprócz niego trzon toruńskiej drużyny będą nadal stanowili Bartosz Diduszko, Aleksander Perka, Krzysztof Sulima, Cheikh Mbodj i Tomasz Śnieg. Nowym szkoleniowcem został Słoweniec Dejan Mihevc.

 

"To wymagający trener. Uczymy się wszyscy jego zagrywek. Na treningach pracujemy ciężko, więc musi to przynieść efekty" - powiedział Gruszecki. Reprezentant kraju podkreślił, że wybrał ofertę z Torunia, gdyż widzi rozwój koszykówki w tym mieście.

 

Wszyscy koszykarze oraz działacze zgodnie podkreślają, że bardzo ważna jest dla nich publiczność. Ta w fazie play off szczelnie wypełniała Arenę Toruń.

 

"Koszykówkę robi się dla ludzi. To musi być widowisko. Kibic chce żyć podczas meczu, utożsamiać się z zespołem, wiedzieć, że może w hali spędzić z rodziną miłe popołudnie. Pracujemy nad tym od kilku lat i w tej mierze też mamy rozwojowe ambicje" - zadeklarował prezes zarządu Maciej Wiśniewski.

 

Skład Polskiego Cukru Toruń:

Rozgrywający i rzucający: Tomasz Śnieg, Glenn Cosey (USA), Kacper Lambarski, Paweł Krefft, Łukasz Wiśniewski - kapitan drużyny, Bartosz Diduszko

Skrzydłowi: Aaron Cel, Karol Gruszecki, Aleksander Perka, Ignacy Grochowski

Środkowi: Cheikh Mbodj (Senegal), Krzysztof Sulima

Trener: Dejan Mihevc(Słowenia)

Budżet: ok. 6 mln zł