Katowiczanie w swoim premierowym sezonie w najwyższej klasie zajęli 10. miejsce w tabeli.

 

- I chcemy tę lokatę poprawić z perspektywą walki o ósemkę. To, co wyżej byłoby megasuper. Ale trzeba dużo pracy i pokory – przyznał były reprezentant Polski. Jak dodał jednak, fakt, że dwie ostatnie drużyny spadną z ligi, a kolejna będzie grała baraże na pewno powoduje, że rywalizacja będzie bardziej wyrównana i trudniejsza.

 

Podobnie jak w minionych rozgrywkach GKS większość meczów w roli gospodarza rozegra w niedużej hali w dzielnicy Szopienice, gdzie na co dzień trenuje. W dużo większym Spodku katowiczanie podejmą Łuczniczkę Bydgoszcz, Asseco Resovię Rzeszów, Zaksę Kędzierzyn-Koźle, PGE Skrę Bełchatów i Jastrzębski Węgiel.

 

Menedżer sekcji Dariusz Łyczko zwrócił uwagę, że wszystkie ekipy latem się wzmocniły.

 

- My dopiero zaczynamy przygodę w PlusLidze i liczę, że sukces przyjdzie z czasem. Daliśmy sobie na to trzy lata, a zespół budujemy w oparciu o zdrowy budżet - tłumaczył Łyczko.

 

Podkreślił, że skład jest mieszanką młodości i doświadczenia.

 

- Wzmocniony został środek bloku i przyjęcie, bo tam były problemy. Z Zaksy dołączył do nas doświadczony atakujący Dominik Witczak. Moim zdaniem sportowo powinno być lepiej. Ale życie pisze różne scenariusze. W poprzednich rozgrywkach pokonaliśmy w Rzeszowie Resovię, w której przysłowiowy kwadrat rezerwowych był pewnie więcej wart niż cała nasza drużyna – dodał.

 

Nowym zawodnikiem GKS został m.in. reprezentacyjny argentyński przyjmujący Gonzalo Quiroga, którego brat Rodrigo związał się z kolei z Jastrzębskim Węglem.

 

- To była naprawdę łatwa decyzja. Znam polską ekstraklasę, śledzę te rozgrywki od wielu lat, więc kiedy dostałem ofertę z GKS byłem podekscytowany i zdecydowałem się od razu. Już nie mogę się doczekać startu. To świetne, że mogę grać – po raz pierwszy w życiu – w tej samej lidze co mój brat. Jesteśmy blisko siebie, możemy zjeść wspólnie obiad, pójść gdzieś razem – zauważył Quiroga.

 

W letniej przerwie katowiczanie pozyskali także słowackiego środkowego Emanuela Kohuta (Cerrad Czarni Radom) i rozgrywającego Marcina Komendę (Effector Kielce).

 

Pożegnali się natomiast w drużyną włoski rozgrywający Marco Falaschi i belgijski atakujący Gert Van Walle.

 

Gruszka był przez ostatnich kilka miesięcy asystentem zwolnionego niedawno selekcjonera kadry Ferdinando De Giorgio.

 

- Nie wiem, czy jeszcze nim jestem. Mie mam na ten temat żadnych informacji. Chyba już nie jestem. Teraz skupiam się wyłącznie na pracy w klubie. Nie chcę uczestniczyć w rozmowach w mediach, środowisku, we wszelkich spekulacjach. Wszyscy gadają, a to znaczy, że to nie do końca poważne – uciął opiekun GKS.