Faworytem bezsprzecznie była Barcelona, która do Płocka przyjechała w swoim najsilniejszym składzie. W zespole Orlen Wisły zabrakło kontuzjowanych: Marka Tarabochii i Dana Racoteai.

 

Pierwsze 10 minut meczu, to było istne tornado. Zaczęli goście, na listę strzelców wpisał się Dika Mem, a odpowiedział Nemanja Obradovic. Po drugim golu Mema rzucił Maciej Gębala. I tak było gol za gol do 10 min, kiedy po bramce Macieja Gębali, Orlen Wisła wyszła na prowadzenie 7:6.

 

Potem coś w sprawnie działającym mechanizmie Orlen Wisły się zacięło. Trzy gole z rzędu rzuciła Barcelona. W 23. min gospodarze przegrywali 12:14, a w 26. już 12:17. Pod koniec pierwszej połowy goście narzucili swój styl gry i wywalczyli ośmiobramkową przewagę.

 

Po przerwie goście konsekwentnie powiększali przewagę. W 51. min Barcelona prowadziła 34:21, ale kolejne akcje przeprowadzała zbyt nonszalancko, co wykorzystali płocczanie i w 53. min było 24:34, a w 58. 28:35. Gdyby tak grali w obronie przez cały czas, wynik spotkania byłby dla nich niewątpliwie korzystniejszy.

 

Na pierwsze punkty w Lidze Mistrzów płocczanie będą musieli poczekać do następnej niedzieli. 8 października spotkają się na wyjeździe z mistrzem Chorwacji – HC Prvo plinarsko drustvo Zagrzeb. Początek meczu wyznaczono na godz. 17.00.

 

Orlen Wisła Płock – Barcelona Lassa 30:37 (13:21)

 

Orlen Wisła: Marcin Wichary, Adam Borbely – Michał Daszek 2, Gilberto Duarte 4 Przemysław Krajewski 3, Nemanja Obradovic 2, Valentin Ghionea 4, Tomasz Gębala 3, Sime Ivic 1, Maciej Gębala 2, Igor Żabic 3, Lovro Mihic 3, Jose de Toledo 3

 

Barcelona Lassa: Perez de Vargas – Raul Entrerrios 4, Cedric Sorhaindo 2, Aitor Arino 1, Valero Rivera 5, Timothey N`Guessan 1, Kamil Syprzak 5, Alexis Hernandez 3, Jure Dolenec 1, Dika Mem 5, Viran Morros 1, Yanis Lenne 2, Aleix Gomez 1, Wael Jallouz 6