Draxler udanie wprowadził się do zespołu PSG, kiedy w grudniu 2016 roku przeniósł się tam z Vfl Wolfsburg. Od początku błyszczał, miał niezłe statystki, a działacze i kibice mogli tylko zacierać ręce przed kolejnym sezonem. Wtedy jednak do klubu trafili m.in. Neymar oraz Kylian Mbappe, co było jasnym sygnałem: to właśnie oni wraz z Edinsonem Cavanim mają stworzyć zabójczy tercet.

 

Reprezentant Niemiec miał otrzymać zielone światło na odejście z Parc des Princes: poinformował go o tym choćby trener Unai Emery, lecz ostatecznie zawodnik pozostał w klubie mimo sporego zainteresowania. Chciały go przecież kluby z Premier League - m.in. Liverpool i Arsenal.

 

W sierpniu było jeszcze różnie: w czterech meczach Ligue 1 Draxler uzbierał ledwie dwanaście minut, lecz od września ponownie stał się ważną częścią drużyny. Rozgrywa coraz więcej minut, a w sobotę zaliczył świetne spotkanie przeciwko Girondins Bordeaux - strzelił pięknego gola, zaliczył asystę, a PSG rozbiło rywali 6:2. Nic dziwnego, że był zachwycony.

 

- Jestem pewny, że to mój najlepszy mecz. To dla mnie zaszczyt grać z taką drużyną - powiedział.

 

Draxler jest więc szczęśliwy w Paryżu. Przynajmniej na razie trzeba więc zapomnieć o jego transferze do innego klubu.