Co jest ważniejsze – ile Stephen Curry zarabia według podpisanego kontraktu z klubem czy ile zostaje mu w kieszeni? Gwiazda Golden State Warriors ma roczny kontrakt gwarantujący 34,7 miliona dolarów, ale po odjęciu najróżniejszych podatków, zapłaceniu agentowi, z tych prawie 35 milionów zostaje niewiele ponad... piętnaście. Ciągle olbrzymie pieniądze, ale już nie tak zwalające z nóg we współczesnym świecie gwiazd showbiznesu. LeBron James z Cleveland Cavaliers (33,2 mln) zarabia na papierze półtora miliona dolarów mniej za sezon, ale zostaje mu w kieszeni więcej (16,7 mln) niż rywalowi z Kalifornii.


Obliczanie zarobków sportowca w Stanach Zjednoczonych to zabawa dla wybitnych specjalistów podatkowych. Na przykład można mieszkać w Teksasie, gdzie nie ma podatku stanowego (jak np. James Harden z Houston Rockets), ale Harden zarabia swoje ponad 570,000 dolarów za mecz grając nie tylko na parkiecie w Houston, ale w halach Nowego Jorku, Chicago czy Los Angeles, gdzie urząd podatkowy zabiera co mu się należy. Brak podatku stanowego (około dziesięciu procent, w zależności pd stanu) to w przypadku Hardena wielki plus jeśli chodzi o podpisany przez niego, warty 200 milionów kontrakt z Adidasem. Gdyby Harden (kontrakt brutto w Rockets 28,2 mln, zostaje 15,1 mln) mieszkał np. w Kalifornii (13 proc. podatku), byłoby o 24 miliony mniej.


Co wyróżnia wielkich koszykarzy od reprezentantów sportów nie działających w uznanych sportowych strukturach (jak NBA, NFL czy NHL), to sumy podbierane przez agentów. Trzy procent za negocjowanie z klubem to amerykański standard... ale dotyczy tylko kontraktów za grę. Ten sam agent, negocjujący kontrakt reklamowy zawodnika, ma wynagrodzenie sięgające 35 procent.


Jak się NBA ma do zarobków w sporcie tak nieregulowanym jak boks? Wszystkie podatki, które płacą koszykarze, płacą także w USA pięściarze PLUS muszą zapłacić promotorowi (od 25 do 35 procent), a także trenerom. Zawodnicy nie mają (jak w ligach) opłaconej bazy treningowej, odnowy biologicznej, odżywek, itd, itp – z wyjątkiem niewielkiej grupy pięściarzy objętej parasolem promotorskim lub gwiazd mających koszty treningowe dodawane do wynagrodzenia za walkę. Oczywiście, pieniądze dla najlepszych, ciągle są wielkie. Ale podatki i resztę wydatków płacą w boksie także ci, których wynagrodzenie liczone jest nie w milionach, ale w... tysiącach dolarów.