Robson, podobnie jak tysiące innych fanów muzyki, bawiła się w niedzielny wieczór na koncercie muzyki country Route 91 Harvest Music Festival w Las Vegas. W pewnym momencie w kierunku publiczności koncertowej zaczęto strzelać z broni automatycznej, a napastnik prawdopodobnie znajdował się na jednym z pięter hotelu położonego w pobliżu festiwalu.

Wśród licznych ofiar (na godzinę 13:30 było to 50 zabitych i ponad 200 rannych - przyp. red.) nie było Robson, której w porę udało się uciec z miejsca zagrożenia. - Ze mną ok. Byliśmy tam... i na początku wydawało się, że to tylko fajerwerki i nagle wszyscy zaczęli uciekać - napisała tenisistka na Twitterze. Nie ulega jednak wątpliwości, że Robson przeżyła w stolicy hazardu chwile grozy.

 


Laura Robson kilka lat temu uznawana była za wielki talent w świecie tenisa. Po tym, jak w 2012 odważnie weszła do pierwszej pięćdziesiątki rankingu i zdobyła srebrny medal Igrzysk Olimpijskich w mikście, otrzymała nawet nagrodę za "Debiut Roku". Później jej kariera nie nabrała jednak wielkiego rozpędu i obecnie nie ma jej nawet w pierwszej setce rankingu.