Zimowe

Letnia GP w skokach: Dominacja Kubackiego!

Przed rokiem dominował Maciej Kot, ale i tak królem letniego skakania wciąż jest Adam Małysz, dziś dyrektor sportowy w Polskim Związku Narciarskim, który sześciokrotnie stawał na podium LGP, w tym trzy razy na jego najwyższym stopniu. Mówimy oczywiście o klasyfikacji generalnej. „Orzeł z Wisły” wygrał też najwięcej konkursów (13), i tylko Austriak Gregor Schlierenzauer zdołał to osiągnięcie wyrównać. Małysz był też najczęściej (28 razy) w czołowej trójce letnich konkursów.

 

Ale Dawid Kubacki, tegoroczny zwycięstwa, też może się pochwalić niecodziennym wyczynem. Był pierwszy we wszystkich zawodach w których startował. Pięć konkursów, pięć zwycięstw, co daje stuprocentową skuteczność.

 

Forma Kubackiego była od początku do końca imponująca. Skakał nie tylko daleko, ale też znakomicie technicznie. W kończącym rywalizację konkursie w Klingenthal nie przeszkodziła mu fatalna pogoda i wiatr wiejący w plecy. Z grona tych, którzy skakali w drugiej serii w najgorszych warunkach poleciał najdalej – 130 metrów.

 

W klasyfikacji generalnej czwarte miejsce zajął ubiegłoroczny zwycięzca Maciej Kot, ósme Piotr Żyła, a dziesiąte Stefan Hula. Dalekim, 26 miejscem Kamila Stocha nie należy się martwić. Najważniejsze, by daleko skakał zimą.

 

Małysz zawsze powtarzał, że lato, to lato, a zima to zima. Nie każdy potrafi skakać na śniegu tak jak na sztucznej nawierzchni. Zimą są zupełnie inne warunki atmosferyczne, inaczej zachowuje się kombinezon przy minusowej temperaturze, inaczej na to reaguje sam skoczek.

 

Ale nie brakowało zawodników, którzy po sukcesach w LGP wygrywali również w sezonie zimowym, który jest priorytetem. Był w tym gronie Małysz, Thomas Morgenstern, był Simon Ammann. Nasz Maciej Kot po ubiegłorocznym zwycięstwie w klasyfikacji generalnej LGP też radził sobie bardzo dobrze, więc być może Kubacki pójdzie w jego ślady.

 

To czego dokonał w zakończonej dziś LGP jest niewątpliwie jego największym indywidualnym sukcesem. Ale nadchodzący, olimpijski sezon będzie szczególny, tak jak każdy, gdy najważniejszą imprezą są igrzyska.

 

Trzy lata temu po dwa złote olimpijskie medale w Soczi sięgnął Kamil Stoch, ale naszej drużyny zabrakło na podium. W minionym sezonie Polacy zostali drużynowymi mistrzami świata, więc można mieć nadzieję, że w Pjongczang olimpijski medal jest w ich zasięgu. Austriacki trener naszych skoczków, Stefan Horngacher, ma naprawdę mocną ekipę: Stoch, Kot, Piotr Żyła, Kubacki, Klemens Murańka – oni dają nadzieję, że będzie dobrze.

 

Znakomite występy naszych orłów w tegorocznej edycji LGP, ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich zwycięstw Dawida Kubackiego sprawiają, że apetyt na ich sukcesy jest duży, a będzie jeszcze większy i nie będzie łatwo go zaspokoić. Smak letniego wygrywania nie może się bowiem równać z doznaniami, które towarzyszą zwycięstwom zimą.