- Mamy trudny okres i po meczu z Barceloną musimy się podnieść przede wszystkim w sferze mentalnej. W Zagrzebiu chcemy pokazać zupełnie inną twarz zespołu, ale dużo rzeczy trzeba zmienić, aby tak się stało. Bez względu na nasze problemy, jedziemy po punkty - powiedział na konferencji prasowej Przybecki.

Orlen Wisła przegrała trzy swoje pierwsze mecze w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Wszystkie trzy z faworytami grupy A. Uległa w swojej hali mistrzowi Europy Vardarowi Skopje 22:26, na wyjeździe mistrzowi Niemiec Rhein Neckar Loewen 27:31 i w Orlen Arenie zwycięzcy Super Globe – FC Barcelonie 30:37. Najgorzej wypadła w meczu z mistrzem Hiszpanii.

- Mamy trudny okres, po meczu z Barceloną musimy się podnieść przede wszystkim w sferze mentalnej, ale również fizycznej. Nie mamy aż tak długiej ławki, żeby zrobić to bezboleśnie. Dopiero tuż przed rozgrywkami doszedł do drużyny Nemanja Obradovic, za to odpadli z powodu kontuzji Marko Tarabochia i Dan Racotea. Trudno się dziwić, że nasze problemy kadrowe widać na parkiecie - tłumaczył Przybecki.

Szkoleniowiec zapewniał, że nie ma pretensji do drużyny za porażkę z Barceloną, ale o podejście do meczu.

- Nie wykorzystaliśmy sytuacji stuprocentowych, popełnialiśmy błędy w prostych sytuacjach w obronie. To nie może mieć miejsca, bo przez to kuleje całe widowisko sportowe z naszej strony. Porozmawialiśmy o tym pojedynku krótko i zwięźle. Ale muszę też usprawiedliwić chłopaków. Mieliśmy trzy wyjazdy z rzędu, do Niemiec i dwa krajowe, a jesteśmy osłabieni, nie ma szans na zmiany na rozegraniu. Szkoda tego pojedynku z Barceloną u siebie, bo nam po prostu ten mecz nie wyszedł. I to nie dlatego, że oni grali tak dobrze, ale to my im daliśmy do ręki chyba z piętnaście piłek, w sensie błędów technicznych i niewykorzystanych sytuacji. To jest dla naszych chłopaków dość przytłaczające, z tego trzeba się podnieść i takie jest nasze trenerów zadania na najbliższe dni - powiedział szkoleniowiec Wisły.

Największy problem Przybeckiego, to brak dwóch rozgrywających, którzy nie wrócą do drużyny na mecze LM z Zagrzebiem, Pick Szeged oraz z Vive Kielce.

- Za dużo pola do manewru, to my nie mamy. Możemy tylko na środku rozegrania wspomóc zbyt mocno obciążonego Obradovica, który na poziomie Ligi Mistrzów dopiero u nas prowadzi grę. Możemy go odciążyć Przemysławem Krajewskim i czasami Michałem Daszkiem, ale to są przecież skrzydłowi, mogą zafunkcjonować w tej roli przez kilkanaście minut i za wiele nie można od nich oczekiwać, choć przyznać muszę, że sprawdzili się w tej roli - ocenił.

Ważne będzie także przygotowanie mentalne drużyny po porażce z Barceloną.

- Mam nadzieję, że do niedzielnego meczu będziemy przygotowani dobrze, to nie powinien być problem. W czwartek się regenerowaliśmy, mamy zaplanowane dwa treningi na piątek i ostatni po przylocie do Zagrzebia. Do niedzielnego meczu musimy podejść inaczej, zapomnieć, odhaczyć to, co było. Ja wiem, że to gdzieś z tyłu głowy siedzi. Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć atmosferę, a potem pojechać do Zagrzebia w takich nastrojach, żeby myśleć tylko o zwycięstwie. Wszyscy muszą zagrać skoncentrowani przez 60 minut. Tylko wtedy mamy szansę nawiązać walkę z zespołami z Europy. Niestety, my nie mamy paru takich samograjów, którym wszystko wpada do siatki. My musimy zespół ulepszać, a na tę chwilę nie mamy aż tylu argumentów. Naszym zadaniem jest podniesienie na duchu chłopaków, zmobilizowanie ich, wtedy można myśleć o zwycięstwie - podkreślił Przybecki.

- Jak człowiek gra w domu, to nie chciałby przegrać taką różnicą, jak my z Barceloną. To jest balast. Nie jest tak łatwo po dwóch dniach powiedzieć sobie, ok, nic się nie stało. Jesteśmy wszyscy ludźmi. Ale to już historia, przeanalizowaliśmy ten mecz i drużyna widząc jak grała mogła stwierdzić, że to nie Barcelona była hiper kosmiczna, tylko to my zrobiliśmy tak wiele prostych błędów i zaprosiliśmy ich do grania. W takich sytuacjach rzeczywiście opadają ręce, bo jak człowiek się stara, a jest minus osiem, to trudno się podnieść. Ale to był tylko jeden mecz - zapewnił.

Zespół z Zagrzebia ma jeden punkt i zajmuje 7. miejsce w tabeli. Orlen Wisła z zerowym kontem jest ostatnia.

Niedzielny Mecz zakończy rywalizację 4. kolejki grupy A. Początek o godz. 17.00.