Piłka nożna

Grosicki dziękuje ekipie Polsatu Sport

Bożydar Iwanow: Kamil Grosicki zabrał mikrofon naszemu reporterowi i podziękował całej ekipie Polsatu za te niesamowite wspólne cztery lata. Stworzyliśmy tutaj jedną, wielką piłkarską rodzinę...
 
Marian Kmita: Kamil troszkę mnie w takim razie wyręczył. To była olbrzymia robota, zamknęła się w dwóch cyklach eliminacyjnych i mistrzostwach Europy we Francji. Żal, że na razie - podkreślam, na razie - nie mamy praw do pokazania mistrzostw świata w Rosji. Często jednak dogadujemy się z Telewizją Polską w różnych sprawach, myślę więc że tutaj też jest szansa wybrać się do Rosji nie tylko w kategorii turystów. Polski zespół się napracował, dał z siebie wszystko, a światy: sportowy i medialny coraz mocniej się łączą, te granice się zacierają. Nawiązuje się relacja bardzo ciepła, wręcz towarzyska. Na dobre kontakty pracowało się latami, zostały zbudowane na zaufaniu. Przyjemnie jest uczestniczyć w tym dziele, bo też czujemy się jego fragmentem. Nie tymi, którzy tworzą, ale tymi którzy je pokazują i oprawiają.
 
Pracowaliśmy z wieloma reprezentacjami i sztabami, jednak kontakt z drużyną Adama Nawałki był najprzyjemniejszy, bazujący na dobrych relacjach?
 
Hasło "Łączy nas piłka" jest bardzo uniwersalne i znikają wszelkie podziały. Relacja między nami, a trenerem nie ogranicza się do samej kadry. To jest także relacja ze Zbigniewem Bońkiem, Maciejem Sawickim i całym zarządem. To wszystko procentowało, ta relacja była budowana na kilku przestrzeniach. Mam nadzieję, że oni też czuli się zupełnie komfortowo, a my nigdy nie nadużywaliśmy wspomnianej relacji.
 
Mamy szczęście, bo gdy Telewizja Polsat pokazywała eliminacje naszych reprezentacji, te kończyły się awansem do imprezy głównej.
 
Ostatnie cztery lata rzeczywiście były bardzo obfite w sukcesy i bardzo satysfakcjonujące. Przed laty byliśmy z zespołem w Korei i Japonii czy Niemczech, jednak tamte korelacje nie wiązały się z sukcesem sportowym. Teraz mieliśmy wszystko...
 
Cała rozmowa z dyrektorem ds. Sportu Telewizji Polsat Marianem Kmitą w załączonym materiale wideo.