Roman Kołtoń: Wiemy, że prezesi po zwycięstwie dotarli o 9 rano do biura i byli zaskoczeni, że jest tak mało pracowników.

Zbigniew Boniek: Ja przyszedłem w poniedziałek do biura o 9.30, co nie znaczy, że po meczu szybko położyłem się spać i nie brałem udziału w pewnej konsumpcji. Jak to się mówi, stary, dobry piłkarz to ma siły do świętowania! W moim wieku krótko się śpi. O 9.15 przeszedłem się po pokojach i za dużo ludzi w związku nie było. Pomału rozniósł się głos, że prezes jest na stanowisku i trzeba szybko przyjechać. Dziś zapomnieliśmy o eliminacjach. Już myślimy o logistyce i wielu innych rzeczach.

Wczoraj na konferencji sympatycznie powiedziałeś, że reprezentacja jest wymiarem grania o zwycięstwo, czasem się zremisuje, rzadko przegra. Wszyscy ludzie, którzy pracują na rzecz Polskiego Związku Piłki Nożnej żyją tym. Podziękowałeś nawet telewizji Polsat.

Przy każdym meczu reprezentacji zaangażowanych jest przynajmniej 450 pracowników PZPN. Jako przykład podam organizację i logistykę meczu z Czarnogórą. Byliśmy przygotowani, że jeśli drużyna wygra to będzie awans i feta. O tym nikt nie może wcześniej wiedzieć. Ktoś może powiedzieć, że jesteśmy bufonowaci, bo jeszcze nie awansowaliśmy, a już myślimy o tym.

 

Cała rozmowa Romana Kołtonia ze Zbigniewem Bońkiem w załączonym materiale wideo.