- Dystanse są nietypowe, ale pobiegniemy trasami wzdłuż pogranicza polsko-ukraińskiego, śladem nieistniejących już wiosek, takich jak Jamna, bądź stary Arłamów. To od niego nazwę wziął ulubiony nie tylko przeze mnie, ale i piłkarską ekipę Adama Nawałki czy rekordzistkę świata w rzucie młotem Anitę Włodarczyk hotel - powiedział urodzony w Lubaczowie 49-letni Korzeniowski.

Zdobywca czterech złotych medali olimpijskich (Atlanta 1996, Sydney 2000 - dwa, Ateny 2004) wspomniał, że nieopodal miejsca gdzie internowano Lecha Wałęsę, a na polowania jeździli zarówno król Hiszpanii Juan Carlos, jak i przywódca Niemieckiej Republiki Demokratycznej w latach 1971–1989 Erich Honneker, jego pradziadowie budowali kolej żelazną.

- Na tej linii pracował także mój dziadek Józef Korzeniowski, najpierw za okupacji sowieckiej, potem niemieckiej. Biegiem o puchar mojego imienia wracam do... korzeni, bo Arłamów, Przemyśl, Zagórz, Ustrzyki Dolne i zagraniczny dziś Chyrów, to dla mnie nie tylko punkty na mapie - dodał trzykrotny mistrz świata na dystansie 50 km (1997, 2001, 2003), który po zakończeniu kariery chodziarza zaczął... biegać. W dorobku ma już osiem maratonów z rekordową "życiówką" 2:41.49 uzyskaną w Londynie w 2015 roku.

Jak poinformował, w niedzielnych zawodach udział może wziąć każdy, kto ukończył 18 lat. Organizatorami są RK Athletics (klub założony w 2015 roku przez Korzeniowskiego) i Fundacja Bieg Rzeźnika.

- W gronie osób, które zadeklarowały pokonywanie dystansu 19 lub 35 kilometrów, są też czołowi przed laty sportowcy, jak np. złoty medalista olimpijski z Pekinu (2008) i czterokrotny mistrz świata w wioślarskiej czwórce podwójnej Adam Korol, który tym razem wystartuje rodzinnie, w towarzystwie żony Dagmary. Będzie też Maciej Kurzajewski. Dla niego i dla mnie niedzielna próba to ostatni sprawdzian formy przed nowojorskim maratonem 5 listopada - wspomniał Korzeniowski.