Stelmach na podium rozdzieliła zawodniczki z Japonii. Biegaczka RK Athletics Warszawa długo miała szansę na zwycięstwo, pierwsza była na półmetku, ale potem musiała uznać Takady. Japonka dotąd startowała głównie w swoim kraju, pierwszy raz miała okazję gościć w Polsce.

 

Stelmach linię mety minęła... na kolanach. "Od 30. kilometra walczyłam o życie, na 40. zastanawiałam się, czy nie przejść do marszu i tylko sobie powtarzałam: jeszcze trochę, jeszcze trochę. Nogi mi się ugięły 200 metrów przed metą, ale jeszcze dałam radę pokonać ten dystans, choć wiedziałam, że jestem goniona przez kolejna Japonkę" – opowiadała wycieńczona na mecie zawodniczka.

 

Jak dodała, ostatnio zaliczyła zbyt dużo startów, co nie pozwoliło jej w osiągnięciu lepszego wyniku w Poznaniu.

 

"Nie mogę biec maratonu, półmaratonu i pięćdziesiątki w ciągu jednego miesiąca, bo to jest za dużo na takie szybkie bieganie. Może gdybym wolniej zaczęła, to bym wygrała, ale chciałam pobić życiówkę i na końcu nie starczyło sił" - przyznała.

 

Wśród panów triumfował Juchimczuk z czasem 2:14.30, który w Poznaniu wystartował po raz drugi, a pierwszy bieg zaliczył dokładnie 10 lat temu. Ukrainiec przyznał, że zbyt długą część dystansu biegł samotnie i dlatego nie mógł liczyć na lepszy rezultat.

 

"Zabrakło pacemakera, który mógłby mnie poprowadzić, dlatego to był dla mnie taki mocny trening. Zaczęliśmy dość ostro, ale druga połowa trasy była nieco trudniejsza, trochę górek. Gdybyśmy biegli w grupie, na pewno wynik byłby lepszy. Maraton w Poznaniu mocno się zmienił, gdy ja w nim startowałem, była jeszcze dwie pętle, teraz była jedna i tak jest lepiej" - powiedział.

 

Najlepszy z polskich biegaczy Dobrowolski, który dwa lata temu z czasem 2:13.50 triumfował w poznańskim maratonie, był piąty z wynikiem o blisko 10 minut gorszym. Na mecie nie krył lekkiego rozczarowania.

 

"Nie chodzi o to, że nie udało się mi się wygrać, ale o sam czas. Dużo poniżej oczekiwań, bo liczyłem na 2:16. W lutym miałem operację pięty, a po tej kontuzji nie mogę się jakoś pozbierać. Myślałem, że latem dojdę do wysokiej dyspozycji, lecz starty tego nie potwierdzały. Na ostatnich treningach było już trochę lepiej i mimo wszystko zakładałem, że uda się osiągnąć lepszy rezultat" - ocenił.

 

Dla najlepszych zawodników czekały nagrody pieniężne - zwycięzcy otrzymali po 12 tysięcy złotych.

 

Po raz pierwszy w historii, zawody rozpoczęły się z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem. Zgody na punktualny start nie wydała policja, która dopatrzyła się uchybień w zabezpieczeniu imprezy.

 

"Trasę obstawiał pijany ochroniarz, a wśród ochrony byli obcokrajowcy niemówiący w języku polskim, którzy nie mieli pojęcia, co mają robić. Na trasie brakowało wolontariuszy, pracowników służb informacyjnych i ochrony" - poinformował rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

 

Rzecznik zawodów Monika Prendke zaznaczyła, że bezpieczeństwo uczestników zawsze było priorytetem organizatorów.

 

"Jeśli wątpliwości policji się potwierdzą, to absolutnie popieramy ich decyzję, bo mieli prawo przesunąć godzinę startu. Bezpieczeństwo biegaczy zawsze było dla nas najważniejsze. Będziemy oczekiwać pełnych wyjaśnień od ochrony. Możemy tylko przeprosić biegaczy, którzy musieli czekać na starcie, ale mamy nadzieję, że nie wpłynęło to na ich wyniki" - powiedziała Prendke.

Wyniki: 
   
   mężczyźni
   1. Mykoła Juchimczuk (Ukraina)      2:14.30
   2. Boniface Nduva (Kenia)           2:17.57
   3. Włodzisław Pramał (Białoruś)     2:19.47
   
   kobiety
   1. Haruna Takada (Japonia)                   2:40.49
   2. Dominika Stelmach (RK Athletics Warszawa) 2:42.39
   3. Miyu Hatakeyama (Japonia)                 2:42.52