Rozstawiona z "dwójką" Muguruza po raz trzeci z rzędu bierze udział w WTA Finals (dwa lata temu dotarła do półfinału, a w poprzednim sezonie zatrzymała się na fazie grupowej) i wykorzystała to doświadczenie w niedzielnym spotkaniu z debiutującą w mastersie Ostapenko (7.). Hiszpanka miała jednak mały problem z zakończeniem pojedynku. W drugim secie przy prowadzeniu 5:1 oddała 20-letniej rywalce trzy kolejne gemy. Ostatecznie jednak udało jej się zakończyć mecz wygraną w dwóch partiach.

- W końcówce Jelena wykorzystywała okazje, nie mając nic do stracenia. Pozostałam jednak opanowana i udało mi się wygrać. Ona jest taka młoda i pewna siebie. Wiedziałam, że to będzie ciężkie spotkanie - podsumowała urodzona w Wenezulei Muguruza.

Była to czwarta konfrontacja tych tenisistek, a trzecia w tym roku. Po raz trzeci lepsza okazała się wiceliderka światowej listy.

We wcześniejszym pojedynku w Grupie Białej Czeszka Karolina Pliskova (3.) wygrała z Amerykanką Venus Williams (5.) 6:2, 6:2.

W niedzielę rywalizację w Singapurze rozpoczną tenisistki z Grupy Czerwonej, w której znalazły się: Simona Halep (Rumunia, 1, Jelina Switolina (Ukraina, 4), Caroline Wozniacki (Dania, 6) i Caroline Garcia (Francja, 8).

W obsadzie WTA Finals po raz pierwszy od 2010 roku zabrakło Agnieszki Radwańskiej, która z powodu słabej dyspozycji i częstych kłopotów zdrowotnych w tym sezonie nie zakwalifikowała się do tego turnieju. Nieobecność w Singapurze spowoduje, że Polka straci 625 punktów za ubiegłoroczny półfinał i 30 października znajdzie się pod koniec trzeciej dziesiątki rankingu WTA.