Przemek Garczarczyk: Zaraz po walce Krzysiek Włodarczyk mówi, że „przegrałem dostając cios, którego się najbardziej obawialiśmy”.  Jak to wyglądało z Twojej strony?


Fiodor Łapin: Muszę zobaczyć. Z moje strony tego nie było widać jak ten lewy hak wszedł, jaki był. Tak, nad tym pracowaliśmy. Gassijew bije (ten cios) po prostu automatem. Nawet tego nie kontroluje. Po każdym ciosie lewą ręką bije nie prawy, tylko zadaje ten lewy. Cały czas, automatem. Przerabialiśmy tą akcję akurat najczęściej, Krzysiu w obronie przerabiał. Trudno coś tu mówić...


Krzysztof Włodarczyk: Taktyka, jestem zawsze lepszy w drugiej części walki. Ja to rozumiem, są tacy pięściarze, ale czy nie potrzeba było więcej ciosów, żeby do tych kolejnych rund doszło? Gasijew wyglądał w 2, 3 rundzie jakby wiedział, że trzeba po prostu iść do przodu.


Łapin: Od drugiej rundy już szedł odkryty do zwarcia, już szukał miejsca za łokciami  - otwarcie. Tu lewy prosty już nie wystarczał, trzeba było bić prawą ręką, schodzić na nogach. Trzeba bić. Trudno z takim zawodnikiem jak Gassijew czekać na drugą połowę bo nikt nie zauważył, że on tam jakoś w tej drugiej części walki opada z sił, nawet przy większy tempie - którego tutaj nie było. Jeden chodził na nogach, drugi chciał go ustawić.


Włodarczyk: Mam plan, żeby robić coś dalej. Nie kończę kariery.

 

Garczarczyk: Jak będzie rada kogoś takiego jak Ty, kogoś z kim Krzysiek jest od początku?


Łapin: Po pierwsze jest to za szybko od zakończenia walki, po drugie na pewno powiem to tylko jemu samemu. W taki sposób byłoby to najbardziej w porządku.