Aleksandra Szutenberg: Emocje po The World Games 2017 już opadły. Jak teraz, na chłodno wspomina Pan tę imprezę?

 

Tomasz Szewczak: Świetna impreza, wspaniała atmosfera! Udało mi się sięgnąć po złoto, z czego jestem bardzo szczęśliwy. Wywalczyliśmy też brąz w konkurencji drużynowej, więc naprawdę jestem mega szczęśliwy.

 

Ju-jitsu to dyscyplina nieolimpijska… Czy to, że za sukces na TWG 2017 zostaliście uhonorowani właśnie w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego ma dla Was dodatkowe znaczenie?

 

Tak, tak, to jest bardzo miłe, że PKOl oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki widzą te dyscypliny, które naprawdę są i widowiskowe i emocjonujące. Nie pierwszy raz nas doceniają. Cztery lata temu też byliśmy tutaj po zawodach. To miłe, że jest kontynuacja i że możemy się tu spotkać, że jesteśmy zauważeni i docenieni. To naprawdę przyjemne.

 

Ju-jitsu – nazwa tej dyscypliny padła tutaj wielokrotnie i to wyłącznie w pozytywnym znaczeniu. Osiągnęliście największy sukces na igrzyskach dyscyplin nieolimpijskich, wywalczyliście najwięcej medali i mieliście najwyższą skuteczność. W czym tkwi tajemnica sukcesu polskiego ju-jitsu?

 

Polak jest człowiekiem walecznym, Polki z resztą też są, tak myślę. W naszej reprezentacji mamy wspaniałą atmosferę, wspieramy się wzajemnie. Nie ma czegoś takiego, że ktoś walczy, a ktoś inny leży z boku i czyta książkę. Naprawdę wspieramy się, dopingujemy, jesteśmy jednym teamem i to jest myślę, właśnie taki powód, że dajemy radę. Dajemy z siebie wszystko, bo jesteśmy wspierani z boku i zdobywamy te najważniejsze laury.

 

Najpiękniejszy moment The World Games w Pana pamięci to?

 

To był ten moment, kiedy odebrałem medal, kiedy zagrano dla mnie i tylko dla mnie ten hymn. Mogłem poczuć się naprawdę ważny i spełniony. Bardzo przyjemne, polecam wszystkim!

 

Domyślam się, że to nie koniec kariery… Jakie ma Pan plany i kolejne cele?

 

Cztery lata temu, jak tu byłem, pytano mnie, czy za cztery lata wystartuję na The World Games. Byłem bardzo sceptycznie nastawiony. Myślałem, że nie dotrwam. Jednak dotrwałem i udało się wywalczyć te najważniejsze laury. W tym sezonie jeszcze pod koniec listopada mamy mistrzostwa świata w Kolumbii. Jedziemy walczyć i będziemy starać się po raz kolejny wygrać klasyfikację drużynową. Chcielibyśmy zostać pierwsza drużyną na świecie, która dokona tego po raz trzeci kolejny z rzędu.

 

Czy igrzyska nieolimpijskie we Wrocławiu pomogły dyscyplinie, może bezpośrednio Panu pomogły? Czy widzi Pan różnice przed i po imprezie?

 

Ja dalej jestem takim samym człowiekiem. Tu nic się nie zmieniło. Była to natomiast promocja naszego sportu. Mam nadzieję, że był zauważony i że nowi zawodnicy napłyną do nas. Potrzebujemy świeżej krwi, także zapraszamy wszystkich na treningi. Chodźcie do nas, bądźcie z nami i zdobywajcie najważniejsze medale.