Trener Korony Kielce Gino Lettieri z kolei nie krył zadowolenia. Oceniając spotkanie przyznał, że jego podopieczni lepiej zaprezentowali się w pierwszej połowie, w której zdobyli zwycięskiego gola.

- Myślę, że w pierwszej połowie byliśmy lepsi i słusznie prowadziliśmy 1:0. Skorzystaliśmy z tego, że Zagłębie oddało nam pole i atakowaliśmy szeroko. W drugiej połowie Zagłębie zagrało dużo lepiej. Musieliśmy walczyć i tę walkę podjęliśmy. Była to znacznie cięższa dla nas połowa spotkania, ale graliśmy do końca dobrze - ocenił.

Szkoleniowiec kielczan odniósł się także do zmiany, której musiał dokonać już w 19. minucie. - Kovacevic dostał kolanem w mięsień i mamy nadzieję, że nie za mocno i będzie niebawem gotowy do gry – wyjaśnił.

Lettieri zaznaczył, że to zwycięstwo jeszcze niczego nie przesądza. - Jestem bardzo zadowolony z tej wygranej, a gdybyśmy zagrali mądrzej, to mogliśmy jeszcze zdobyć drugiego gola. Jesteśmy zadowoleni, ale jeszcze się nic nie wydarzyło, bo to pierwszy mecz i to tylko 1:0 – podsumował.

W zupełnie innym nastroju był trener Zagłębia Lubin Stokowiec, który przyznał wprost, że jego zespół zagrał słaby mecz. - Zwłaszcza w pierwszej połowie. Rzadko kiedy nie udaje nam się strzelić gola. Dzisiaj się nie udało, ale były sytuacje. Ten mecz jeszcze się jednak nie skończył. Jestem ostatni i moja drużyna też, by złożyć broń. Dalej będziemy walczyć o półfinał. Trzeba wyciągnąć wnioski i szykować się już do niedzielnego spotkania z Jagiellonią – powiedział.

Sędzia w czwartkowym pojedynku pokazał w sumie aż osiem żółtych i jedną czerwoną kartkę. Stokowiec nie zgodził się jednak z tezą, że spotkanie było ostre. - Nasze faule wynikały głównie z błędów, które później ratowaliśmy faulami. Ostre spotkanie dopiero będzie w Kielcach – dodał.