31-letni zawodnik w nowym obiekcie w Tomaszowie Maz. z jedynym w kraju krytym torem do łyżwiarstwa szybkiego zwyciężył na dystansie 500 metrów. Jak podkreślił na mecie, ten sukces dał mu wiele satysfakcji.

"Cieszę się z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że mogę startować w tej hali. Robi ona bardzo duże wrażenie. Na tym torze człowiek jedzie i w środu ducha się uśmiecha. To dzieje się automatycznie, bo jest to nasz obiekt i wreszcie mamy tor, na którym możemy trenować u siebie i nie jeździć gdzieś daleko. Jest piękny" – powiedział Waś

Dodał, że cieszy go również osiągnięty w piątek rezultat – 35,13.

"Po dobrym przejeździe w Inzell miałem dołek i nie bardzo byłem pewny, co się dzieje. Ten wynik potwierdza jednak, że wszystko jest dobrze, nie należy się takimi rzeczami przejmować i mam nadzieję jedziemy dalej" – wyjaśnił.

Waś zaznaczył jednak, że aby liczyć się w walce o podium na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu (9-25 lutego) musi zejść do 34,6–34,7 s. "Spodziewam się, że w Korei będzie bardzo szybko, ale z drugiej strony na igrzyskach dzieją się różne dziwne rzeczy" – ocenił sprinter.

W Tomaszowie Maz. o rozdziale medali na dystansie 500 m po raz pierwszy decydował tylko jeden przejazd i tak samo będzie podczas olimpijskiej rywalizacji. Jak przyznał Waś dla niego to dobre rozwiązanie.

"Koledzy śmieją się, że jestem zawodnikiem typu +high octain+, czyli wysokooktanowym - mam dużą moc, ale na krótko. Dla mnie taki jeden bieg oznacza pełną mobilizację, mogę dać w nim z siebie wszystko. Jeśli czuję, że jestem w formie, to jestem gotowy do walczenia o najwyższe pozycje" – stwierdził reprezentant Polski.

Jak zaznaczył, jego osiągnięcia są sukcesem całej grupy reprezentacyjnych sprinterów. Oprócz Wasia są w niej m.in. srebrny i brązowy medalista MP na 500 m - Piotr Michalski (Górnik Sanok) i Artur Nogal (Fundacja ŁiSW Legia Warszawa) oraz Sebastian Kłosiński (Orzeł Elbląg).

"Mamy teraz świetną drużynę sprinterów z trenerem Tuomasem Nieminenem, z którym kiedyś się ścigałem. Mocno trenujemy, jesteśmy coraz szybsi i w takiej ekipie ja też się podciągam. Samemu trudno bowiem coś zbudować. Potrzebny jest mocny zespół, a my taki właśnie mamy" – przyznał Waś.