Podopieczni trenera Igora Milicicia zrewanżowali się tym samym Czarnym za porażkę w ćwierćfinale poprzednich rozgrywek, do którego przystępowali jako najlepszy zespół fazy zasadniczej.

"W europejskiej koszykówce taki wynik punktowy jest imponujący. Graliśmy dzisiaj skutecznie i wykorzystywaliśmy nasze przewagi. Gdy tylko mieliśmy do tego okazję - przyspieszaliśmy grę. Podjęliśmy dużo mądrych decyzji na boisku" - podkreślił były reprezentant kraju, który zdobył w sobotę 18 punktów. W drużynie gospodarzy skuteczniejszy był tylko Ivan Almeida - 25 "oczek".

Włocławianie kontrowali wynik spotkania od samego początku do końca. Mieli krótki przestój w trzeciej kwarcie, gdy zanotowali straty w trzech kolejnych akcjach, ale wtedy przewaga wynosiła już ponad dwadzieścia punktów.

 

 


"Ponawialiśmy akcje, dobrze zbieraliśmy na atakowanej tablicy i to dało nam sporo punktów. Staramy się grać trochę szybciej niż w tamtym roku. Szukamy łatwych punktów. To jest obarczone ryzykiem większej liczby strat, ale plusów jest więcej" - dodał Leończyk.

Wspomniał, że zarówno Anwil, jak i Czarni są obecnie innymi zespołami niż w trakcie wiosennego play off.

"Mogę mówić za siebie, ale nie traktowałem tego meczu w formie rewanżu. Stało się w ćwierćfinale to, co się stało. Postanowiłem sobie, że będę pamiętał o tym, żeby mieć motywację na przyszłość. Trzeba się starać więcej nie dopuścić do takiej sytuacji" - podsumował podkoszowy.

Włocławska publiczność w czwartej kwarcie skandowała nazwisko swojego trenera, który pomimo porażki ćwierćfinałowej porażki z Czarnymi dostał od władz klubu szansę, żeby nadal pracować i rozwijać zespół.

"Trenowaliśmy w tym tygodniu bardzo ciężko. Kwestia rewanżu gdzieś siedziała w głowach, ale Słupsk ma obecnie inną drużynę i walczy w moim odczuciu o inne cele. My przystąpiliśmy do tego spotkania mocno skupieni i dominowaliśmy na boisku. Balonik z oczekiwaniami będzie pompowany do granic możliwości. Oczywiście nieco żartuje, ale trzeba nadal pamiętać, w jakim momencie sezonu jesteśmy. To dopiero początek rozgrywek" - wskazał Milicic.

Zdaniem Jarosława Zyskowskiego z Anwilu, jego zespół nie może sobie pozwalać na takie przestoje, jak ten w trzecie kwarcie. "Zrealizowaliśmy w tym spotkaniu większość założeń taktycznych" - ocenił zdobywca 13 punktów.

Trener gości Marek Łukomski powiedział, że od początku meczu nie było czego zbierać. "Anwil nas zmiażdżył. Tak jak zaczęliśmy dobrze mecz w Ostrowie i trzymaliśmy się do samego końca, tak dzisiaj rywale nie pozwolili nam rozwinąć skrzydeł. Dla mnie zbudowany we Włocławku zespół to TOP3 może nawet TOP2 ligi. Gratuluje włodarzom klubu" - dodał szkoleniowiec.

W jego zespole najskuteczniejszy był skrzydłowy C.J. Aiken, który rzucił 23 punkty. Włocławianie meczem z Czarnymi zapoczątkowali serię trzech gier u siebie. We wtorek zmierzą się ze Startem Lublin, a 5 listopada z Legią Warszawa. Słupszczanie dzień szybciej podejmą we własnej hali wicemistrzów kraju Polski Cukier Toruń.

 

 

Anwil Włocławek - Czarni Słupsk 114:80 (29:12, 29:20, 25:30, 31:18)

 

Punkty:

 

Anwil: Ivan Almeida 25, Paweł Leończyk 18, Jarosław Zyskowski 13, Josip Sobin 13, Ante Delas 12, Jaylin Airington 12, Szymon Szewczyk 11, Kamil Łączyński 5, Michał Nowakowski 3, Marcel Afeltowicz 2, Damian Ciesielski 0.

Czarni: C.J. Aiken 23, Justin Watts 15, Dominic Artis 13, Drew Brandon 10, Piotr Stelmach 7, Mantas Cesnauskis 7, Daniel Wall 3, Lauris Blaus 2, Łukasz Seweryn 0, Łukasz Bonarek 0, Robert Ludwiczuk 0.