W Zjednoczonych Emiratach Arabskich panuje zakaz publicznego rozpowszechniania symboli związanych z Izraelem. Mimo, że światowa federacja judo nie zgadzała się z decyzją organizatorów turnieju, to nic nie wskórała i ostatecznie Tal Flicker swojego hymnu nie usłyszał. Izraelski judoka wygrał w kategorii do 66 kilogramów i stojąc na najwyższym stopniu podium zamiast pieśni "Nadzieja" musiał wysłuchiwać hymnu światowej organizacji. Dodatkowo jego flagę zastąpiono logiem IJF (Międzynarodowej Federacji Judo).

 

- Izrael to moja ojczyzna i jestem z tego dumny. Wiedziałem, że zaśpiewam nasz hymn, kiedy wygram. Utwór federacji był tylko tłem, ja śpiewałem prosto z serca. Zakryli naszą flagę na koszulkach i dresach, ale wszyscy świetnie wiedzą skąd jesteśmy - powiedział Flicker w wywiadzie dla "The Times of Israel.

 

 

Wiadomo, że gorąca sytuacja na bliskim wschodzie powoduje, że to nie pierwszy tego typu przykład traktowania Izraelczyków przez Arabów. Na igrzyskach w Rio jeden z egipskich judoków nie chciał podać ręki swojemu rywalowi, który pochodził właśnie z Izraela.