Taka sama kolejność obowiązywała w klasyfikacji generalnej przed sobotnimi zawodami kończącymi sezon. Doyle potrzebował zaledwie ośmiu punktów, aby zdobyć tytuł nie oglądając się na Dudka. Mistrzostwo świata zapewnił sobie już w trzeciej serii, zgarniając komplet punktów w swoich trzech pierwszych biegach. Szczególnie widowiskowy był jego występ w 10. biegu, kiedy efektownie przesunął się z trzeciego miejsca na pierwsze, wjeżdżając pomiędzy dwóch rywali. Po zakończeniu zawodów w Melbourne powiększył przewagę nad Dudkiem do 18 punktów.

"To coś niesamowitego i nie potrafię w to uwierzyć. Trzy tygodnie poprzedzające sobotnie zawody były dla mnie trudne. Źle spałem. Jednak nie obliczałem ilu punktów mi potrzeba do tytułu. Zdawałem sobie sprawę z przewagi, ale musiałem być skupiony do końca" - powiedział Doyle na oficjalnej konferencji prasowej.

Polak natomiast również w trzeciej serii zapewnił sobie srebrny medal, osiągając najlepszy rezultat jako debiutant w cyklu GP. Miał duże szanse na zwycięstwo w finale, bo dobrze wystartował i był pierwszy. Jednak w końcówce biegu zbyt szeroko wszedł w jeden z łuków i ostatecznie zakończył finałowy bieg na czwartym miejscu. Złoty medal zwycięstwem w Melbourne przypieczętował Doyle.

"Czuję mały niedosyt, ponieważ dzięki nieco lepszej jeździe miałbym złoty medal. Jednak nie mogę narzekać. Kluczem do końcowego sukcesu jest spokój, ciężka praca oraz dobrzy ludzie wokół mnie. W finale nie mogłem uciec Jasonowi, bo z każdym wyścigiem mój motocykl był słabszy. Na tym feralnym łuku zamiast walczyć o pierwsze miejsce, ratowałem się przed upadkiem" - powiedział Dudek na antenie Canal+.

Przed zawodami w Melbourne szanse na brązowy medal mieli Maciej Janowski i Bartosz Zmarzlik. Ten pierwszy tracił do trzeciego Woffindena dwa punkty, a brązowy medalista poprzedniego sezonu siedem. Brytyjczyk w sobotę prezentował się lepiej od obu Polaków i zachował miejsce na podium. W klasyfikacji generalnej powiększył przewagę nad Janowskim do dziewięciu punktów i dziesięciu nad Zmarzlikiem. Ten drugi na pocieszenie zajął drugie miejsce w biegu finałowym, do którego nie awansował Janowski.

Czwarty z Polaków Piotr Pawlicki nie awansował do półfinału i pozostał na 11. miejscu w klasyfikacji generalnej. To oznacza, że w przyszłym sezonie zabraknie go w cyklu GP, ale rywalizować będzie jego brat Przemysław Pawlicki, który wygrał Challenge w Togliatti. Drugie miejsce zajął wówczas Rosjanin Artiom Łaguta, a trzecie Dudek. W tym przypadku do cyklu w przyszłym sezonie zakwalifikuje się czwarty zawodnik Challenge Brytyjczyk Craig Cook. Organizatorzy przyznają również tzw. dzikie karty.

Wyniki GP w Melbourne:

 1. Jason Doyle (Australia)      19 pkt - 1. miejsce w finale
 2. Tai Woffinden (W. Brytania)  16 - 2. miejsce w finale
 3. Bartosz Zmarzlik (Polska)    13 - 3. miejsce w finale
 4. Patryk Dudek (Polska)        15 - 4. miejsce w finale
 5. Matej Zagar (Słowenia)       10
 6. Martin Vaculik (Słowacja)     9
 7. Maciej Janowski (Polska)      9
 8. Emil Sajfutdinow (Rosja)      8
 9. Rohan Tungate (Australia)     6
10. Martin Smolinski (Niemcy)     6
...
18. Piotr Pawlicki                2

Końcowa klasyfikacja:

 1. Jason Doyle (Australia)       161 pkt
 2. Patryk Dudek (Polska)         143
 3. Tai Woffinden (W. Brytania)   131
 4. Maciej Janowski (Polska)      122
 5. Bartosz Zmarzlik (Polska)     121
 6. Emil Sajfutdinow (Rosja)      117
 7. Matej Zagar (Słowenia)        107
 8. Fredrik Lindgren (Szwecja)    107
 9. Martin Vaculik  (Słowacja)      99
10. Chris Holder (Australia)       85
11. Piotr Pawlicki (Polska)        81
12. Antonio Lindbaeck (Szwecja)    77
13. Peter Kildemand (Dania)        60
14. Greg Hancock (USA)             45
15. Niels Kristian Iversen (Dania) 44
...
19. Paweł Przedpełski (Polska)     10
24. Krzysztof Kasprzak (Polska)     6