- Wielu nie spodziewało się tego, że zajdziecie tak daleko – stwierdził dziennikarz Cybersport.com w rozmowie z Jarząbkowskim, pytając jednocześnie o to, co wpłynęło na tak dobre wyniki w Sankt Petersburgu. - Dla mnie najbardziej motywujące jest to, że gramy w Rosji. Jest to prawdopodobnie najważniejsze wydarzenie poza Majorem dla naszej organizacji - tutaj są nasi fani. Musimy wygrać, musimy wygrać na pewno. Już czas. Czuję, że każdy jest odpowiednio zmotywowany, aby wygrać właśnie w Rosji – przyznał pasha.

 

 

Członek „Złotej piątki” wyczerpująco wypowiedział się przy okazji na temat swoich kibiców. - Oczywiście, jeśli wygrywasz, wiele osób jest z tobą. Jeśli zaczniesz jednak przegrywać, wiele osób odchodzi – zaznaczył. - Chciałbym podziękować ludziom, którzy nadal są ze mną i moim zespołem, bardzo doceniam to i będę pamiętał to przez bardzo długi czas. Ludzie przychodzą i odchodzą. Mam nadzieję, że nadejdą dobre czasy – czytamy.

 

„Polski biceps” zdradził również, że w pewnym momencie kryzysu Polacy zastanawiali się nad zmianami kadrowymi. - Wiesz, to loteria. Zdobywasz i tracisz, ale najważniejsze jest to, żeby trzymać się razem. Mieliśmy kilka czarnych myśli pokroju: „ktoś musi dołączyć do innego zespołu”. Jedynie spokój ocalił nas w tych trudnych czasach – zdradził Jarząbkowski.

 

Przed Virtus.pro wielki finał EPICENTER. Formacja znad Wisły zmierzy się z SK Gaming w trybie BO5. - Graliśmy przeciwko Brazylijczykom w wielu finałach i półfinałach, więc znamy ich styl – równocześnie jednak oni znają nasz. Gramy w trybie BO5. Możesz stracić dwie mapy, ale wygrać trzy następne. To będzie piekielnie dobry mecz –zapowiedział pasha.

 

Cały wywiad w języku angielskim dostępny jest TUTAJ.