Sporty walki

Joshua wraca w marcu. Rywalem Powietkin?!

Wilderowi, mimo tego, że ma świetny rekord, ciągle zarzuca się, iż nie podejmuje wyzwań i dzięki pomocy organizacji WBC może niemal cały czas notować dobrowolne obrony. Kolejnym rywalem będzie już obowiązkowy pretendent, lecz Stiverne i tak bił się już z "Bronze Bomberem", przegrywając wyraźnie na punkty. Sam Amerykanin nie przejmuje się krytyką i powtarza, że chce w końcu zunifikować tytuły. Zależy mu przede wszystkim na walce z posiadaczem pasów IBF, WBA oraz IBO wagi Anthonym Joshuą. Mówi się o tym sporo, lecz brakuje konkretów.

 

- Królowie nie ścigają innych królów. Mam swoje królestwo, więc zwołałem wszystkich ludzi i konie, by zapukać do drzwi twojego królestwa. Wypowiadam wojnę. Wypowiadam wojnę AJ-owi. Nie będę go ścigał. Zamierzamy cię zwabić, możesz tylko uciekać - powiedział Wilder.

 

Więcej mówi się o starciu Amerykanina z innym Brytyjczykiem Dillianem Whyte'em (22-1, 16 KO), który wystąpił ostatnio na gali w Cardiff i po nudnej walce pewnie wypunktował byłego mistrza Europy Roberta Heleniusa (25-2, 16 KO). Wilder jest w stanie zgodzić się na to, ale tylko pod jednym warunkiem.

 

- Łatwo znokautuję Whyte'a. Mogę to zrobić z jedną ręką związaną na plecach - przyznał i zwrócił się prawdopodobnie do promotora Eddie'ego Hearna. - Wy chcecie Whyte'a, ja chcę Joshuę. Dajcie mi ich w pakiecie i mogę walczyć - dodał.