Joandry Leal Hidalgo po raz ostatni dla reprezentacji Kuby wystąpił w 2010 roku podczas mistrzostw świata. Od 2012 roku przyjmujący jest zawodnikiem Sada Cruzeiro, z którym wygrywał między innymi trzy klubowe mistrzostwa świata i dwa mistrzostwa Brazylii. Od 2015 roku posiada brazylijskie obywatelstwo, jednak dopiero w maju dostał zielone światło od kubańskiej federacji umożliwiające reprezentowanie Kraju Kawy.
 
Od zgody organizacji miały upłynąć dwa lata karencji, więc 29-latek miał być do dyspozycji selekcjonera Brazylii dopiero na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020 roku. Organizacja poszła jednak na rękę trzykrotnym mistrzom olimpijskim i pozwolą Lealowi zadebiutować w nowych barwach już w 2018 roku.
 
Tą wiadomością zachwycony jest selekcjoner reprezentacji, Renan Dal Zotto, który zapowiedział już powołanie Yoandy'ego na przyszły rok reprezentacyjny.
 
Informacja ta powinna zaciekawić polskich kibiców, bo niemal bliźniacza sprawa toczy się o grę Wilfredo Leona w reprezentacji Polski. We wrześniu prezydent FIVB wypowiedział się na temat zmiany barw kubańskiego przyjmującego: "Jeśli pozwoliłbym na to, by trwała ona krócej w przypadku Leona, to tego samego domagaliby się inni gracze i federacje. Nie jest to kwestia pieniędzy"...
 
Graca tym samym zachował się niekonsekwentnie idąc na rękę Brazylijczykom. Wilfredo Leon zadebiutuje w reprezentacji Polski nie wcześniej niż 24 lipca 2019 roku, gdy minie okres oficjalnej karencji. Jednym z argumentów brazylijskiego prezydenta FIVB był fakt, że Leon "nigdy nie grał w polskim klubie, nie mieszka na co dzień w Polsce".