Sporty walki

UFC 220: Znamy datę powrotu McGregora?

Mistrz wagi lekkiej pojawił się w Polsce ze względu na obecność w karcie walk kolegi i sparingpartnera - Artema Lobova (14-14-1-1NC, 4 KO, 2 SUB). Takie przypadki oglądaliśmy już w przeszłości: choćby w Belfaście, kiedy McGregor wtargnął po walce do oktagonu i razem z nim świętował zwycięstwo z Teruto Ishiharą.

 

Rosjanin zmierzył się w Gdańsku z Andre Filim, a kibice liczyli, że także i tym razem Irlandczyk zaszczyci ich swoją obecnością. Choć było to trzymane niemal do ostatniej chwili, to na dzień przed galą wydało się, że McGregor pojawi się na hali. Tak też się stało, został oczywiście przywitany po królewsku przez polskich fanów.

 

McGregor wspierał więc Lobova tuż zza klatki, a reagował tak żywiołowo, że sędzia Marc Goddard musiał go uspokajać. Ostatecznie jego wsparcie na nic się zdało, bo Fili wygrał pewną decyzją sędziów. Najważniejsze działo się jednak później, kiedy do sieci trafiło nagranie, na którym widać, jak McGregor nazywa rywala kolegi "pedałem". Z wielu stron spadła na niego krytyka, więc prędzej czy później musiał zabrać głos na ten temat.

 

- Oglądałem wojownika, sparingpartnera, przyjaciela, brata, który poświęcił swoje zdrowie, by pomóc mi w przygotowaniach do walk, w których oddawałem zdrowie, by zabawiać publikę. Tego zawodnika oglądałem i wspierałem. Doświadczyłem jego porażki, która może zakończyć jego karierę, kiedy jego rywal wstrzymywał walkę i uciekał. Byłem zdenerwowany. Szeptałem mu na ucho i powiedziałem, co powiedziałem. Nie chciałem nikogo obrazić z tego środowiska. To kolejny przykład, kiedy rzeczy zostały rozdmuchane. Przepraszam za to, co powiedziałem i idę dalej - powiedział.