Na Starym Kontynencie nadal najpopularniejsza jest opcja włoska. W ME w Polsce trzy zespoły prowadzili szkoleniowcy z Italii - Niemców Andrea Giani, Włochów - Gianlorenzo Blengini i Polaków - De Giorgi.

 

Po fiasku w mistrzostwach Europy ostatni z nich stracił pracę. Biało-czerwoni odpadli po fatalnym występie w barażu o ćwierćfinał. W kraju rozpoczęła się dyskusja, czy nie czas zaufać rodakowi.

 

"Potrzebujemy kogoś, kto zna naszą mentalność, będzie potrafił porozumieć się z siatkarzami w najdrobniejszych sprawach. Chyba dojrzeliśmy wszyscy do tego, by poszukać trenera w Polsce" - mówił prezes PZPS Kasprzyk.

 

Jego zdaniem nie ma znaczenia, że nie ma wśród kandydatów osób, które mają doświadczenie w prowadzeniu reprezentacji. "Mamy za to doświadczonych były zawodników, którzy w kadrze byli wiele lat i wiedzą jak taka praca wygląda" - dodał.

 

Tak się stało chociażby w Bułgarii czy Serbii. Kadry tych krajów objęli byli reprezentanci - odpowiednio Płamen Konstantinow i Nikola Grbic. Radzą sobie na tych stanowiskach bardzo dobrze. A pierwszy z nich nie ma łatwego zadania, bo odmładza kadrę i na razie o wyniki jest mu trudno.

 

Z kolei Serbowie dostali "nowe życie". Nie wystąpili w igrzyskach w Rio de Janeiro, za to wygrali Lidę Światową 2016, a w siatkarskim Euro wywalczyli brązowy medal.

 

W PZPS najchętniej postawiliby na Piotra Gruszkę. Jeszcze niedawno wybitny zawodnik zbiera obecnie doświadczenie w GKS Katowice, był też asystentem De Giorgiego.

 

Z drużyn, które wystąpiły w niedawnych mistrzostwach Europy, zagraniczni trenerzy prowadzili także: Estonię - Rumun Gheorghe Cretu, Niemcy - Włoch Giani, Słowenię - Serb Slobodan Kovac i Turcję - Macedończyk Josko Milenkoski.

 

We wszystkich pozostałych 12 reprezentacjach zatrudnieni byli trenerzy danych krajów. Zaufano "swoim" szkoleniowcom. Tak jest od lat w Rosji, z którą pracuje teraz Siergiej Szlapnikow. Od 2012 roku Francuzami opiekuje się Laurent Tillie, we Włoszech pracuje Blengini. Hiszpanów w mistrzostwach Europy prowadził Fernando Munoz, Czechów - Michal Nekola, Finów - Tuomas Sammelvuo, Holendrów - Gido Vermeulen, Słowaków - Andrej Kravarik, a Belgów - Vital Heynen.

 

I właśnie ostatni z nich jest też wymieniany wśród kandydatów do objęcia stanowiska w Polsce. Podobno zadeklarował, że nauczy się nawet języka, a mentalność zna, bo pracował parę lat w PlusLidze. Może pochwalić się też sporymi sukcesami. Niemców doprowadził do brązowego medalu mistrzostw świata 2014, a Belgów - do czwartego miejsca w Euro.

 

Najlepsze zespoły spoza Europy także są prowadzone przez miejscowych szkoleniowców - z Brazylijczykami pracuje Renan Dal Zotto, a z Amerykanami - John Speraw.

 

PZPS obiecuje, że nazwisko szkoleniowca polskich siatkarzy kibice poznają pod koniec roku lub na początku kolejnego.