Zdobywca czterech srebrnych medali olimpijskich w biegach na 100 i 200 m już wcześniej został zawieszony w prawach członka Rady IAAF w związku z podejrzeniami korupcyjnymi przy wyborze Rio de Janeiro na gospodarza igrzysk w 2016 roku.

 

Jak podała agencja AFP 50-letni lekkoatleta został już przesłuchany przez policję i prokuraturę. Podobno są dowody na to, że jego firma Yemi Limited przyjmowała pieniądze od Papy Massaty Diacka. Na jego konto miała wpłynąć wpłata blisko 300 tysięcy dolarów. Pieniądze zarejestrowano 2 października 2009 roku - w tym dniu Rio de Janeiro zostało wybrane na gospodarza igrzysk 2016.

 

Fredericks odrzuca oskarżenia, choć wcześniej zrezygnował z członkostwa w komisji MKOl ds. wyboru organizatora letnich igrzysk 2024. Zrezygnował również z członkostwa w specjalnej grupie Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) zajmującej się dopingiem w Rosji.

 

Były lekkoatleta utrzymuje, że pieniądze mu przekazane miały być przeznaczone "na działania marketingowe promujące lekkoatletykę".

 

Poza tym francuska prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące ewentualnej korupcji przy przyznaniu organizacji pięciu lekkoatletycznych mistrzostw świata. O wzięcie łapówek oprócz Fredericksa podejrzanych jest pięciu innych członków MKOl. Niejasne okoliczności towarzyszyły przekazaniu praw gospodarza lekkoatletycznych MŚ w Moskwie (2013), Pekinie (2015), Londynie (2017), Dausze (2019) i w amerykańskim Eugene (2021).