- W Rosji czujemy się jak w domu. Virtus.pro tutaj jest znane w całym kraju. Mamy ogromne rzesze fanów. Piękna sprawa. Prawie jak w Polsce – zdradza NEO, a w tle widać fragmenty wideo ukazujące grupy ludzi kibicujących „Złotej piątce”. Obrazki zaprezentowane filmie udowadniają, że faktycznie podopieczni Jakuba ‘kubena’ Gurczyńskiego cieszą się na wschodzie niesamowitym wsparciem fanów. To właśnie „Virtus.pro” było najgłośniej skandowaną nazwą podczas EPICENTER w Sankt Petersburgu.

 

Być może właśnie to wsparcie widowni ostatecznie zaprocentowało świetnym wynikiem. Gracze znad Wisły EPICENTER zakończyli przecież ze srebrnymi medalami na szyjach. - Wydaje mi się, że zagraliśmy bardzo dobry turniej. Dawno nie mieliśmy takiego występu. W końcu pokazaliśmy się jako prawdziwy zespół. Pokazaliśmy, że potrafimy grać razem na wysokim poziomie i stwarzać problemy najlepszym zespołom na świecie – stwierdza w rozmowie Kubski, mając zresztą całkowitą rację. Virtus.pro okazało się bowiem lepsze od zwycięzców krakowskiego PGL Majora – Gambit Esports, pokonało ówczesnych liderów globalnego rankingu z FaZe Clanu, a także poskromiło „drużynę marzeń” z G2 Esports. Tylko o mały włos nie udało się biało-czerwonym przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę w wielkim finale.

 

 

Aktualnie kompania Jarosława ‘pashyBicepsa’ Jarząbkowskiego uczestniczy w SL i-League Invitational w Szanghaju. Już dziś czeka ich pojedynek o wyjście z grupy przeciwko Renegades.