Gortat na parkiecie przebywał 28 minut i trafił sześć z siedmiu rzutów z gry oraz trzy z czterech wolnych. Jego dorobek uzupełnia pięć zbiórek, przechwyt i blok. Miał także dwie straty i popełnił dwa faule.

 

Wizards w starciu z finalistami poprzednich rozrywek prowadzili tylko momentami w pierwszej kwarcie. Później cały czas utrzymywała się przewaga Cavaliers, którzy w trzeciej kwarcie wygrywali nawet piętnastoma punktami.

 

Gospodarze w ataku prezentowali się dobrze, ale nie potrafili zatrzymać Jamesa. Blisko 33-letni skrzydłowy, cztery razy wybierany najbardziej wartościowym zawodnikiem sezonu, był niezwykle zdeterminowany w przerwaniu trwającej od czterech spotkań serii porażek "Kawalerzystów".

 

James na ławce rezerwowych odpoczywał zaledwie nieco ponad pięć minut. Trafił 23 z 34 rzutów z gry i miał także 11 zbiórek, siedem asyst, trzy przechwyty i dwa bloki. Przy okazji został w piątek najmłodszym zawodnikiem w historii NBA, który w swojej karierze przekroczył 29 000 pkt. - Nigdy wcześniej nie czułem się tak dobry. Miałem wrażenie, że każdy mój rzut znajdzie drogę do kosza. Rywale chyba chcieli, żebym rzucał, bo nie podwajali mnie w kryciu. Pewnie myśleli, że w końcu zacznę pudłować. W sumie mieli rację, pomyliłem się 11 razy - powiedział James, który pułap 50 punktów w meczu osiągnął po raz 11. Jego rekord kariery to 61 pkt.

 

Wśród pokonanych najlepszy był Bradley Beal - 36 pkt. John Wall miał 15 asyst, ale zdobył tylko 13 pkt (4/13 z gry i 5/12 wolnych).

 

W tabeli Konferencji Wschodniej Wizards zajmują ósme miejsce. Kolejny mecz rozegrają w niedzielę, na wyjeździe ze sklasyfikowanymi na czwartej pozycji Toronto Raptors (5-3). Cavaliers (4-5) są na 10. lokacie. Prowadzą Boston Celtics (7-2), którzy minionej nocy odnieśli siódme zwycięstwo z rzędu. Tym razem na wyjeździe pokonali ekipę Oklahoma City Thunder 101:94. Goście po pierwszej połowie przegrywali 37:55, ale w drugiej zaczęli niwelować stratę. Na prowadzenie wyszli dopiero, gdy do końca meczu pozostawało 4.52 min.

 

Do triumfu poprowadził ich Kyrie Irving - 25 pkt, a Al Horford dołożył 20. W drużynie Thunder wyróżnili się Paul George (25 pkt) i Russell Westbrook (19 pkt i 11 asyst). Zawiódł natomiast Carmelo Anthony, który trafił tylko trzy z 17 rzutów z gry i spotkanie zakończył z dorobkiem 10 pkt.

 

Na Zachodzie najlepsze jest Houston Rockets (7-3). Teksańczycy bez problemów pokonali na wyjeździe drużynę Atlanta Hawks 119:104. To była ósma kolejna porażka "Jastrzębi", które wygrały tylko jeden mecz. Najlepszy na parkiecie był rozgrywający gości James Harden. Słynny brodacz zdobył 29 pkt i miał 11 asyst.

 

Po raz pierwszy od blisko czterech lat więcej zwycięstw niż porażek mają na koncie koszykarze Philadelphia 76ers (5-4). W piątek we własnej hali wygrali z zespołem Indiana Pacers 121:110. Poprzednio dodatnim bilansem mogli się pochwalić 13 listopada 2013 roku.

 

"Szóstki" mają wielu utalentowanych młodych zawodników, ale tym razem w ich szeregach prym wiódł J.J. Redick. 33-letni strzelec zdobył 31 pkt, trafiając m.in. osiem z 12 rzutów "za trzy". Drugie w karierze tzw. triple-double uzyskał Ben Simmons. 21-latek miał 14 pkt oraz po 11 asyst i zbiórek.