Początek spotkania w wykonaniu gospodarzy był dość anemiczny i pierwsza groźną sytuację stworzyła Cracovia. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w polu karnym zupełnie niepilnowany znalazł się Piotr Malarczyk, ale jego strzał głową był bardzo niecelny.

Z czasem lubinianie zaczęli szybciej rozgrywać piłkę, wyżej podchodzili pressingiem i gra przesunęła się bliżej pola karnego rywali. Gospodarze zwłaszcza swoją prawą stroną z dużą łatwością przedzierali się w okolice bramki przyjezdnych. I właśnie z tej strony w 23. minucie Alan Czerwiński mocno wstrzelił piłkę w pole karne, żaden z obrońców Cracovii nie zdołał przeciąć podania i Patryk Tuszyński nie miał problemu z trafieniem do siatki.

Po stracie gola goście jakby stanęli, a Zagłębie nacierało. Akcjom podopiecznych trenera Piotra Stokowca brakowało jednak albo skutecznego wykończenia, albo ostatniego podania otwierającego drogę do bramki. Szansę na drugiego gola miał m.in. powołany do reprezentacji Jakub Świerczok, ale zamiast strzelać z pola karnego wdał się w pojedynek jeszcze z obrońcami i w końcu stracił piłkę.

Kiedy wydawało się, że drugi gol dla Zagłębia to kwestia czasu zaatakowała Cracovia. Po dośrodkowaniu Jakuba Wójcickiego Miroslav Covilo wygrał pojedynek główkowy z obrońcami gospodarzy i zgrał piłkę do Javiego Hernandeza. Hiszpański pomocnik Cracovii był zupełnie niepilnowany i potężnym strzałem z kilku metrów nie dał szans Martinowi Polackowi.

Na tym emocje w pierwszej połowie się skończyły, a kibice oglądali w ostatnich minutach przed przerwą głównie grę w środku pola.

Druga część spotkania zaczęła się fantastycznie dla przyjezdnych, bo minęły zaledwie trzy minuty, a objęli prowadzenie. Po kontrataku Słoweniec Matic Fink nieco pogubił się w polu karnym Zagłębia, ale piłka trafiła znowu pod jego nogi i wtedy od razu zdecydował się na strzał. Trafił idealnie pod poprzeczkę i Polacek mógł tylko wzrokiem odprowadzić piłkę.

Po stracie gola Zagłębie rzuciło się do ataku, uzyskało zdecydowaną przewagę, ale niewiele z niej wynikało. Cracovia mądrze się broniła i szukała szans na kolejne gole w kontrach.

Lubinianie dopiero w samej końcówce zdołali stworzyć sobie brakowe sytuacje. Najpierw z dystansu groźnie strzelił Jarosław Kubicki, a następnie dwukrotnie głową uderzył Świerczok. Za drugim razem, już w doliczonym czasie gry, napastnik gospodarzy powinien trafić do siatki. Część kibiców nawet poderwała się z rękoma uniesionymi w górę, ale piłka o centymetry minęła bramkę. To była ostatnia szansa miejscowych na remis.

 

KGHM Zagłębie Lubin – Cracovia Kraków 1:2 (1:1)

 

Zagłębie: Martin Polacek – Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Jarosław Jach (67. Krzysztof Janus) – Alan Czerwiński, Jarosław Kubicki, Adam Matuszczyk, Patryk Tuszyński (79. Arkadiusz Woźniak), Sasa Balic (81. Łukasz Janoszka) - Bartłomiej Pawłowski, Jakub Świerczok.

Cracovia: Grzegorz Sandomierski - Matic Fink, Piotr Malarczyk (31. Ołeksij Dytiatjew), Michał Helik, Lennard Sowah (73. Michal Siplak) – Miroslav Covilo, Szymon Drewniak - Jakub Wójcicki, Javi Hernandez, Adam Deja - Krzysztof Piątek (81. Mateusz Szczepaniak).

 

Bramki: 1:0 Patryk Tuszyński (23), 1:1 Javi Hernandez (34), 1:2 Matic Fink (48)

 

Żółte kartki: Jarosław Jach (Zagłębie), Adam Deja (Cracovia).

 

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów: 5 219.