Siatkówka

Gościniak: Czas na polski sztab szkoleniowy

Krystian Natoński: Rozmawiamy po meczu ligowym wygranym przez pana zespół bardzo pewnie 3:0 z AGH Kraków. To było najlepsze spotkanie w wykonaniu częstochowskiego zespołu?

 

Krzysztof Stelmach: To był zdecydowanie najlepszy nasz mecz w tym sezonie. Czekaliśmy na to, bo do tej pory było tak, że jeden mecz wygrywaliśmy, jeden przegrywaliśmy z różnym efektem i wątpliwościami. Teraz gramy drugi mecz pozytywnie i to cieszy. My jako sztab przed tym sezonem wiedzieliśmy, że to jest młoda drużyna i ona potrzebuje czasu. Ten czas jest nam potrzebny i sądzę, że ta drużyna będzie grała coraz lepiej.

 

Pan oraz Piotr Gruszka – mówi się, że to jest dwójka najpoważniejszych kandydatów do objęcia posady selekcjonera reprezentacji Polski mężczyzn. Zapytam w takim razie u źródła, jak pan na to reaguje?

 

To raczej nie jest tak, że jesteśmy dwójką najpoważniejszych kandydatów. Doszło do jakiegoś przekłamania w artykule lub zostało to źle napisane lub źle zrozumiane. My jesteśmy dwoma trenerami, którzy są zaproszeni z grona licznej grupy trenerów polskich na złożenie swojej aplikacji. Mam skomentować to dalej?

 

Jak najbardziej.

 

Z pewnością zaskoczyło mnie to. Szkoda, że tak późno, chociaż tak jak powiedziałem już wcześniej – muszę to przemyśleć. Ja mam swoje przemyślenia, ale sądzę, że to nie jest jeszcze czas, aby wyjawiać to na forum publicznym.

 

Domyślam się, że jest to nobilitacja i coś co kusi, bo to może być życiowa szansa.

 

Ja już swoje życiowe szanse miałem w swojej karierze sportowej. Ja już pracuję w siatkówce 35 lat. Jest to nobilitacja. Każdy zawodnik, który gra w siatkówkę chciałby grać w reprezentacji Polski, a każdy trener marzy, żeby prowadzić reprezentację. Jest jedna tylko wątpliwość. Czy w tej atmosferze, która trwa od paru lat, że trener z Polski jest gorszy od innego trenera – to nie wiem czy to jest dobre siodło, gorące siodło dla polskiego szkoleniowca. Aczkolwiek nie mówię, że nie złożę aplikacji, dlatego powiedziałem, że się będę nad tym zastanawiał.

 

Nie ulega wątpliwości, że polski trener miałby wiele do udowodnienia i mógłby przełamać ten wspomniany przez pana stereotyp.

 

Dokładnie. Jak się okazuje to nie do końca tak funkcjonuje, że ten zagraniczny trener jest tak wyśmienitym trenerem, że przyjdzie, pstryknie paluszkami i wszystko będzie ok. Ostatni przykład pokazał, że to jednak nie funkcjonuje w ten sposób. To nie jest tak, że trenerzy zagraniczni są zdecydowanie od nas lepsi. Ja mogę powiedzieć, że czuję się gorszy od trenera Lozano, trenera Velasco, trenera Castellaniego, bo mają więcej doświadczenia w swojej karierze. Po prostu oni prowadzą już drużyny od trzydziestu lat, a ja tylko od dziesięciu. Czuję się na siłach jednak, że mógłbym pracować dla reprezentacji. Są tylko takie małe „ale”, które ja muszę rozważyć i przemyśleć to wszystko.

 

To jest kwestia dni, tygodni, żeby podjąć taką decyzję? A może to nie zależy od pana a bardziej od związku?

 

To nie jest tak, że nas jest dwóch i my jesteśmy jedynymi kandydatami. Tych kandydatów jest naprawdę dużo. Mamy chyba jakąś datę do 20 listopada, żeby złożyć aplikację i to jest pierwsza część etapu. Następnie mogą być rozmowy. Nie wiadomo czy program, który poszczególny trener będzie prezentował będzie akurat odpowiadał władzom Polskiego Związki Piłki Siatkowej. Tu jest bardzo dużo znaków zapytania, bo np. trzeba się zapytać co my chcemy osiągnąć? Co zarząd PZPS-u chciałby uzyskać od przyszłego trenera reprezentacji Polski? Tak jak my mamy złożyć aplikację, ja też chciałbym dowiedzieć się jakie są wymagania i co ma zrobić trener reprezentacji Polski, żeby zadowolił Polski Związek Piłki Siatkowej.

 

Powiedzmy, że walka o medal na każdych imprezach.

 

Jeżeli mamy zdobywać medale na mistrzostwach świata i mistrzostwach Europy, to w tym stanie rzeczy może to być ciężkie. To nie jest uciekanie od odpowiedzialności. Często się słyszy, że chcemy odmładzać polską reprezentację i wprowadzać nowych zawodników. Nie wiem czy wszyscy sobie zdają sprawę, żeby wprowadzić czterech, pięciu, sześciu nowych siatkarzy do reprezentacji Polski np. na pozycję rozgrywającego – to nie wystarczy jeden rok. Może braknąć nawet dwóch lat. Tu chciałbym się dowiedzieć jaki jest kierunek, jaka jest droga i tok myślenia ludzi odpowiedzialnych za polską siatkówkę.

 

Obecnie pracuje pan w AZS-ie Częstochowa i zakładam, że kibice tego klubu chcieliby, aby pan został.

 

Podjąłem się w Częstochowie pewnego planu i nie jest powiedziane, że gdybym został trenerem reprezentacji Polski, to musiałbym zrezygnować z tej pracy. Nie wiem jakie są wymagania. Być może będą takie, że selekcjoner kadry nie będzie mógł pracować w swoim klubie, ale to są gdybania i rozważania na później, także potrzeba trochę czasu i zobaczymy co z tego wyniknie.