Zdobywca czterech srebrnych medali na igrzyskach w 1992 (Barcelona) i 1996 roku w Atlancie, członek MKOl od 2004 roku, jest podejrzany o wzięcie łapówki podczas głosowania nad kandydaturą organizatora olimpiady w 2016 roku.

Podczas głosowania, które odbyło się na sesji MKOl 2 października 2009 roku, prawo organizacji imprezy otrzymało Rio de Janeiro, odpadły kandydatury Chicago, Tokio i Madrytu.

Na początku marca 2017 roku francuski dziennik "Le Monde" ujawnił, że wszedł w posiadanie dokumentów świadczących o tym, że w zamian za pozytywne głosowanie nad kandydaturą Rio, Fredericks otrzymał łapówkę w kwocie 262 tysięcy euro. Kilka dni później Namibijczyk potwierdził, że na konto jego firmy wpłynęła taka kwota, ale było to normalne wynagrodzenie za legalną pracę.

Dokumenty ujawnione przez "Le Monde" doprowadziły do wszczęcia postępowania wyjaśniającego przez francuską prokuraturę, na jej wniosek MKOl zawiesił działacza we wszystkich funkcjach pełnionych w organizacji.

Kulisy wyboru Rio na organizatora igrzysk w 2016 roku budzą coraz więcej wątpliwości. W połowie października zarzuty korupcyjne usłyszał były szef komitetu organizacyjnego Carlos Arthur Nuzman. Według ustaleń brazylijskiej prokuratury, działacz brał udział w procesie handlu głosami członków MKOl.

75-letni Nuzman został aresztowany 5 października, wraz ze swoją "prawą ręką", dyrektorem operacyjnym Rio 2016 Leonardo Grynerem. Na wniosek prokuratury zamrożono majątek działaczy o łącznej wartości miliarda reali (270 mln euro).

Dwa dni później MKOl zawiesił tymczasowo Brazylijski Komitet Olimpijski (COB), zamroził wszystkie środki finansowe tej organizacji, a ponadto odebrał Nuzmanowi tytuł honorowego członka MKOl i wykluczył go z komisji koordynacyjnej współpracującej z organizatorami igrzysk Tokio 2020. W konsekwencji 11 października Nuzman zrezygnował z funkcji przewodniczącego COB.

Zarzuty usłyszał także były gubernator stanu Rio de Janeiro Sergio Cabral. Miał on wręczyć łapówkę w wysokości dwóch milionów dolarów Senegalczykowi Lamine Diackowi - byłemu szefowi Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) i honorowemu członkowi MKOl - w zamian za oddanie głosu na Rio przy wyborze gospodarza igrzysk.

Na celowniku prokuratury znalazł się również Arthur Cesar de Menezes Soares, zwany "królem Arturem", który miał pośredniczyć w przekazaniu łapówki. Biznesmen ukrywa się poza Brazylią. Złożono też doniesienia na Lamine Diacka i jego syna Papę Massatę Diacka.