Zawodnicy Virtus.pro w ciągu tygodnia awansowali do wielkich finałów podczas dwóch międzynarodowych turniejów – EPICENTER w Sankt Petersburgu oraz SL i-League Invitational w Szanghaju. Mimo dwukrotnej porażki w meczu o złoto, Dvoryankin nie ukrywa radości z rezultatów osiąganych przez swój zespół. - Chłopcy zawsze rozumieli, że są w stanie pokonać jakąkolwiek drużynę na świecie, a na EPICENTER – nie tylko w finale, ale również w meczach z FaZe Clanem, z Gambit Esports i z G2 Esports – tylko to potwierdzili. Oczywiście, wejście do finału w Sankt Petersburgu stało się bardzo ważnym elementem podnoszącym na duchu z punktu widzenia psychologii – powiedział w rozmowie ze Sports.ru.

Według członka zarządu rosyjskiej organizacji Virtus.pro ponownie może wrócić na miejsce lidera światowych rankingów. – Wielokrotnie mówiłem, że ta ekipa ma wszystko, co jest niezbędne do pokonania jakiegokolwiek przeciwnika na świecie. Globalnie nic się nie zmieniło od Majora w Atlancie czy od Dreamhacka w Las Vegas. Drużyna nadal ma oczywiste problemy z komunikacją w grze, ale w dobrym dniu poradzimy sobie z każdym przeciwnikiem – przyznał, zaznaczając, że to właśnie usterki komunikacyjne są największym problemem biało-czerwonych. Problemem, nad którym – na szczęście – gracze Virtus.pro nieustannie pracują.

Dvoryankin z dużym szacunkiem wypowiedział się również o SK Gaming. Nie tylko przyznał, że Brazylijczycy wygrali EPICENTER w pełni zasłużenie, brylując w finale znakomitą formą, ale podkreślił także pozycje Latynosów na scenie. Porównał ich nawet do Astralis. - Grę z SK, chłopaki lubią z kilku powodów. Po pierwsze, oni naprawdę dobrze się komunikują – wszyscy widzieli kadry po ceremonii wręczenia nagród. Różnica między SK a Astralis polega na tym, że SK jest na szczycie od lat – nieważne, czy nazywają się Luminosity czy inaczej, nieważne kto dla nich gra. Dlatego też w konfrontacji mają nieco głębsze więzi. Z całym szacunkiem dla naszych przyjaciół z duńskiej drużyny… Oczywiście, mecze z nimi są bardzo ważne, ale sądzę, że kwestię udowadniania czegoś komuś, zamknęliśmy dla siebie w Las Vegas – czytamy.

Polski przekład wywiadu znajdziecie na oficjalnej stronie Virtus.pro.