Po niedzielnej porażce w Paryżu z PSG (28:33) mistrzowie Polski spadli już na szóste miejsce w tabeli grupy B, ostatnie które gwarantuje awans do fazy pucharowej LM.

 

„Zawsze powtarzam: nieważne jak zaczynasz, tylko jak kończysz. Jeśli mamy być na szóstym miejscu w grupie, a później awansujemy do Final Four, to taki scenariusz biorę w ciemno” – zapewnił trener Dujszebajew, który chwalił swój zespół za postawę w starciu z mistrzem Francji.

 

„W ostatniej chwili wypadł nam ze składu Michał Jurecki, a mimo to walczyliśmy jak równy z równym przez ponad 30 minut z jednym z głównych faworytów LM. Przegraliśmy to fakt, ale widzę więcej pozytywów niż negatywów w naszej grze. Obserwuję codziennie pracę tych chłopaków i atmosferę, która panuje na treningach. Oni wierzą, że ta ciężka praca, którą wykonują przyniesie efekty. Ja też w to wierzę” – podkreślił.

 

W niedzielę w Danii kieleccy piłkarze ręczni staną przed kolejną szansą przerwania czarnej passy w wyjazdowych meczach Ligi Mistrzów. Ekipa z regionu świętokrzyskiego przegrała ostatnich siedem spotkań w tych rogrywkach w obcej hali.

 

„Z każdym rokiem wygrać w LM jest coraz trudniej. Jeszcze siedem, osiem lat temu było sporo zespołów, które określamy mianem outsiderów, można było je rozbić i u siebie, i na wyjeździe. Teraz takich drużyn jest coraz mniej. W każde spotkanie trzeba włożyć maksimum sił i umiejętności. Poziom rozgrywek niesamowicie się wyrównał” – zaznaczył szkoleniowiec VIVE.

 

Dujszebajew wierzy, że jego drużyna wróci z Danii w dobrych humorach. Podkreślił jednak, że w niedzielę mistrzów Polski czeka bardzo trudne zadanie. Duński Aalborg Handbold zajmuje co prawda ostatnie miejsce w tabeli, ale już kilkakrotnie w tym sezonie pokazał, że jest zespołem, którego nie wolno lekceważyć.

 

„Oglądałem ich mecz u siebie z Mieszkowem Brześć (przegrany przez Aalborg 20:23 – PAP). Gra duńskiej ekipy zrobiła na mnie ogromnie wrażenie. Zagrali naprawdę świetny mecz. Przegrali tylko dlatego, że Ivan Pesic (bramkarz Mieszkowa) praktycznie w pojedynkę zatrzymał Duńczyków. Był niesamowity, broniąc z ponad 60 proc. skutecznością. Ten pojedynek pokazał jednak, że o żadnym lekceważeniu rywala z naszej strony nie może być mowy” – zapewnił.

 

Zdaniem Dujszebajewa, głównym atutem rywali jest twarda i agresywna obrona. „Typowo skandynawski zespół, który w defensywie gra głównie systemem 6-0, choć często zmieniają obronę na 5-1. Szybki środek i bramki z kontry – to ich kolejna silna broń” – komplementował rywali Kirgiz.

 

„Zagramy z zespołem, przypominającym stylem gry słoweńskie Celje i szwedzki Kristianstad. To młodzi zawodnicy, który chcą pokazać całemu światu, że potrafią grać w piłkę ręczną. Oczywiście stać nas na to, aby ich pokonać, ale musimy zagrać konsekwentnie przez cały mecz – to będzie kluczem do sukcesu” – dodał trener kieleckiej ekipy.

 

W Aalborgu kielczanie zagrają tylko bez Filipa Ivica, który jednak jest coraz bliższy powrotu na parkiet. W ostatnim ligowym meczu z Wybrzeżem Gdańsk drobnego urazu doznał drugi z bramkarzy Sławomir Szmal, ale jego występ w najbliższym spotkaniu nie jest zagrożony.

Niedzielny mecz Aalborg Handbold z PGE VIVE Kielce rozpocznie się w Danii o godz. 16.50.