Koszykówka

NBA: Dziewiąte z rzędu zwycięstwo Boston...

Znaczącą rolę w ekipie z Bostonu odegrał Aron Baynes, który rzucił 21 punktów. Australijczyk wyrównał swój rekord kariery. To jego trzeci występ w NBA, w którym zdobył co najmniej 20 pkt, a zagrał w 307 spotkaniach.

- W zespole mamy kilku świetnych zawodników, którzy tworzą innym okazje do rzutów. Ja po prostu znalazłem się w odpowiednim miejscu. Starałem się tylko dobrze grać i trafić tak wiele prób, jak tylko byłem w stanie - podsumował prawie 31-letni gracz. Tego wieczora dołożył jeszcze osiem zbiórek i trzy asysty.

Celtics musieli sobie radzić w środę bez Ala Horforda, który doznał wcześniej wstrząśnienia mózgu. W drugiej kwarcie zaś kostkę uszkodził Jayson Tatum i musiał udać się do szatni. Gospodarze wówczas zaczęli sobie gorzej radzić w defensywie, z czego skorzystali rywale, zmniejszając stratę z 20 punktów do dwóch na niespełna sześć minut przed końcem trzeciej części meczu. Później jednak ekipa z Bostonu znów odskoczyła. Jej bilans w tym sezonie to 10 zwycięstw i dwie porażki, co daje jej prowadzenie w Konferencji Wschodniej.

Zdobywca 19 "oczek" dla Celtics Kyrie Irving w trakcie spotkania miał wizyty fizjoterapeutów, którzy zajmowali się jego nogą.

"Jeziorowcy", których skład opiera się na młodych zawodnikach, grali chaotycznie. Efektem było wiele niecelnych rzutów i strat. Po 18 pkt dla gości zdobyli Brandon Ingram i Jordan Clarkson. Julius Randle dołożył 16 i 12 zbiórek. Wybuczany przez bostońskich kibiców pierwszoroczniak Lonzo Ball zakończył pojedynek z dziewięcioma punktami na koncie i sześcioma asystami.

O wyraźnym zwycięstwie Warriors przesądziła przede wszystkim trzecia kwarta, którą gospodarze wygrali 44:26, co w dużym stopniu było zasługą Stephena Curry'ego i Klaya Thompsona. W całym meczu zdobyli - odpowiednio - 22 i 28 pkt. Obrońcy tytułu zanotowali piąte zwycięstwo z rzędu i na tej samej cyfrze zatrzymali w środę licznik rywali. W zespole Timberwolves 17 pkt trafił Anthony Wiggins, a o jeden mniej miał Karl-Anthony Towns, który dołożył do tego 12 zbiórek.

Dobrą dyspozycję potwierdzili ponownie zawodnicy Detroit Pistons. Pokonali we własnej hali Indiana Pacers 114:97 i wygrali szósty w ostatnich siedmiu meczów. W ich szeregach błyszczał zwłaszcza Andre Drummond, który rzucił 14 pkt i miał aż 21 zbiórek.