- Przed tygodniem, w meczu z HBC Nantes zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, ale nie wykorzystaliśmy szansy. Teraz dla nas najważniejsze jest, by wreszcie wygrać - powiedział Przybecki.

W grupie A są trzy zespoły, które nie wygrały jeszcze spotkania. Po jednym punkcie mają: Orlen Wisła, która zremisowała 28:28 w wyjazdowym meczu z PPD Zagrzeb i IFK Kristianstad, który u siebie, z tym samym rywalem, zanotował taki sam wynik. Również bez zwycięstwa jest PPD, który zanotował dwa remisy.

- Jedziemy do Kristianstad po zwycięstwo. Przed tygodniem graliśmy z Nantes, wygrana była w naszym zasięgu. W końcówce spotkania, po paru niewykorzystanych stuprocentowych sytuacjach, nie dowieźliśmy korzystnego rezultatu. Stąd konieczność rehabilitacji w Szwecji, co łatwe nie będzie - dodał trener.

Zdaniem szkoleniowca, cała ekipa jest bardzo rozczarowana swoim występem z HBC Nantes.

 

- Byliśmy tak blisko, zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, tylko trzeba było to wykorzystać i wygrać. Przed własną publicznością to jest wręcz obowiązek. I dlatego tamta porażka mocno w nas siedzi. Było to zresztą widać w ligowym meczu z MKS Kalisz rozegranym w środę. Nie dosyć, że porażka z Francuzami kosztowała nas wiele sił, to jeszcze zrobiła przemeblowanie w sferze mentalnej. Sztuką jest podnieść się w ciągu tych paru dni -.

- My musimy jechać do Kristianstad i tak, czy wierzymy w zwycięstwo, czy nie. Doskonale wiemy, że rywale są w naszym zasięgu, a jeśli zagramy na odpowiednim poziomie, to jest wielka szansa, że zrobimy wszystko, by wreszcie dopisać dwa punkty do swojego konta - podkreślił Przybecki.

Szkoleniowiec zaznaczył, że płocki zespół jest młody, w trakcie budowy.

- Nasza drużyna zmieniła się po poprzednim sezonie, staramy się dopasować, bo dopiero wspinamy się na wyżyny, choć bardzo chcemy już wygrywać na tym poziomie, z tego typu zespołami. Niestety, jak do tej pory zawsze czegoś brakuje - a to za mało agresywnie zaczynamy, a to robimy błędy w końcówce. Ale dobrze wiemy, że potrafimy wykrzesać z siebie niesamowite siły, pokazać możliwości i tym bardziej potem boli, jeśli szansa nie zostanie wykorzystana - podsumował.

W środę Orlen Wisła grała mecz ligowy z MKS Kalisz, a do Kristianstad leci już w czwartek.

- Postanowiliśmy, że lepiej będzie, jeśli do Szwecji pojedziemy dzień wcześniej, już w czwartek, wiedząc o tym jak ważne jest to spotkanie dla nas. W środę graliśmy w Kaliszu, w nocy wróciliśmy do Płocka, w czwartek mieliśmy w południe trening, potem pojechaliśmy do Warszawy, skąd samolotem polecimy do Szwecji, gdzie w piątek mamy zaplanowany trening, a w sobotę gramy - zaznaczył Przybecki.

Orlen Wisła po raz pierwszy w swojej historii będzie walczyć w Lidze Mistrzów z IFK Kristianstad. W zespole grają głównie Szwedzi, jest jeden zawodnik z Danii, Norwegii i dwóch Islandczyków. Zespołem kieruje Ola Lindgren.

- Ola był moim trenerem, wiem jak się z nim pracuje, co potrafi wykrzesać z zawodników. Jego zespół stale się zmienia, bo ci najlepsi, którzy się pokażą w europejskich rozgrywkach odchodzą i trener musi szukać nowych talentów, bądź ściągać do klubu takich, którzy są w możliwościach finansowych. Klub nie jest zbyt mocny budżetowo, ale trenerzy wykonują dobrą pracę. Preferują typowo szwedzką szkołę grania. Choć zremisowali, tak jak my, tylko jeden mecz, to potrafią grać, co pokazali w meczach z silniejszymi drużynami. Zespół na pewno nie należy do europejskiej czołówki, tym bardziej jest w naszym zasięgu - zadeklarował Przybecki.

Do Szwecji drużyna Orlen Wisły pojechała bez Marka Tarabochii, który od początku sezonu leczy kontuzję. Nie wiadomo, jak długo to jeszcze potrwa, zdaniem trenera dwa, najwyżej trzy tygodnie, a może krócej. Marko trenuje z drużyną, zwiększa powoli obciążenia, ale kontuzja stopy nie jest łatwa do leczenia.

Spotkanie 7. kolejki IFK Kristianstad – Orlen Wisła zostanie rozegrane w sobotę o godz. 16.00.