35-letni Kubot i młodszy o rok Melo na stałe połączyli siły przed tym sezonem. Żaden z nich raczej nie żałuje tej decyzji - wywalczyli sześć tytułów, a dodatkowo trzykrotnie zatrzymali się na finale. Żadna inna tenisowa para męska nie może się pochwalić w tym roku takim osiągnięciem. Polak nigdy wcześniej nie miał tak udanego sezonu w grze podwójnej. Największym wspólnym sukcesem jego i Brazylijczyka był lipcowy triumf w wielkoszlemowym Wimbledonie. Poza tym wygrali trzy prestiżowe turnieje ATP - Masters 1000. Ostatnie ze zwycięstw w imprezie tej rangi zanotowali w minioną niedzielę w Paryżu.

Duet ten jest bliski zachowania pierwszego miejsca w światowym rankingu debli na koniec roku. By tak się stało musi wygrać dwa mecze w fazie grupowej londyńskich zmagań. W zestawieniu indywidualnym tenisistów rywalizujących w grze podwójnej Melo oraz Kubot mają po tyle samo punktów i zajmują dwie najwyższe lokaty. Tenisista z Ameryki Południowej wyprzedza obecnie jednak lubinianina, bo rozegrał o jeden turniej mniej. Po ATP Finals kolejność jednak powinna się odwrócić.

- Marcelo broni w Londynie 200 punktów wywalczonych rok temu, a Łukasz wtedy nie startował, więc wszystko, co teraz zgromadzi, będzie u niego na plus. Logika wskazuje więc, że powinien wyprzedzić swojego partnera i zostać pierwszym deblistą świata - powiedział Michał Gawłowski, wieloletni trener deblistów Marcina Matkowskiego i Mariusza Fyrstenberga.

Kubota czeka czwarty w karierze występ w mastersie. W latach 2009-10, grając w parze z Austriakiem Oliverem Marachem, zatrzymał się na pierwszej fazie rywalizacji. Trzy lata temu, gdy partnerował mu Szwed Robert Lindstedt, dotarł do półfinału. Na tym etapie lepsi okazali się Chorwat Ivan Dodig i...Melo.

Brazylijczyk imponuje regularną i wysoką formą w ostatnich latach. Po raz piąty w karierze i z rzędu zagra w imprezie dla najlepszych tenisistów sezonu (dotychczas zawsze startował w niej z Dodigiem). Jest finalistą edycji 2014.

W męskim mastersie z Polaków najlepiej poszło dotychczas Wojciechowi Fibakowi oraz Matkowskiemu i Fyrstenbergowi. Pierwszy dotarł do finału w 1976 roku, a wspomniany debel sześć lat temu.

Grupowymi rywalami Kubota i Melo będą: najbardziej utytułowany tenisowy duet w historii, amerykańscy bliźniacy Mike i Bob Bryanowie, Brytyjczyk Jamie Murray i Brazylijczyk Bruno Soares oraz Dodig i Hiszpan Marcel Granollers.

W stawce singlistów brakuje kilku wielkich nazwisk. Miejscowi kibice musieli się pogodzić z faktem, że z powodu kontuzji biodra sezon przedwcześnie zakończył Andy Murray, ubiegłoroczny triumfator. Ze względu na kłopoty zdrowotne podobnie jak Szkot postąpili Serb Novak Djokovic i Szwajcar Stan Wawrinka.

Pewny miana pierwszej rakiety świata na koniec roku jest już Hiszpan Rafael Nadal. Jego największym rywalem w ATP Finals będzie Szwajcar Roger Federer. Ci dwaj zawodnicy, skazywani rok temu już przez niektórych na sportową emeryturę, zdominowali rywalizację w tym sezonie, dzieląc między sobą wielkoszlemowe tytuły. Od pewnego czasu pojawiały się informacje, że występ lidera światowej listy w Londynie jest niepewny z powodu kontuzji kolana, ale jak na razie nie wycofał się z imprezy.

Federer może pochwalić się rekordową liczbą sześciu triumfów w mastersie. Nadal, który kilkakrotnie opuszczał ten turniej ze względu na urazy, wystąpił w nim siedem razy, ale ani razu nie był najlepszy.

W obsadzie znalazło się trzech debiutantów: Bułgar Grigor Dimitrow, Niemiec Alexander Zverev i Amerykanin Jack Sock. Belg David Goffin po raz pierwszy zakwalifikował się do ATP Finals, ale w poprzednim sezonie wystąpił w jednym meczu jako rezerwowy. Stawkę uzupełniają Austriak Dominic Thiem oraz Chorwat Marin Cilic.

Rywalizacja rozpocznie się w niedzielę. Do półfinałów awansuje po dwóch najlepszych singlistów z obu grup oraz po dwa najlepsze deble. Decydujące spotkania w hali O2 zaplanowano na 19 listopada. Pula nagród wynosi 8 milionów dolarów.