Wicemistrzowie Polski w obecnych rozgrywkach ekstraklasy znakomicie spisują się na swoim parkiecie. Podpieczni włoskiego trenera Roberto Piazzy w Hali "Energia" wygrali wszystkie mecze, pokonując kolejno Asseco Resovię Rzeszów, Cuprum Lubin, Łuczniczkę Bydgoszcz, a w czwartek – na inaugurację 9. kolejki - okazali się lepsi od drużyny prowadzonej przez byłego zawodnika PGE Skry Francuza Stephane Antigę.

 

Podobnie jak w trzech wcześniejszych spotkaniach gospodarze nie oddali przyjezdnym nawet jednego seta – wygrywając 3:0 (26:24, 25:22, 28:26). - Ta hala jest naszym atutem, jest naszą twierdzą. To wszystko dzięki wspaniałym kibicom, którzy niosą nas do kolejnych zwycięstw. Chwała im za to, bo bez nich nie byłoby takiej atmosfery, a my gramy dla nich. Nie przegraliśmy tu jeszcze seta, a to musi o czymś świadczyć - podkreślił Bednorz, który zakończył pojedynek z ONICO asem serwisowym.

 

Przyjmujący PGE Skry podkreślił jednak, że starcie z warszawskim zespołem nie należało do łatwych. Jak wskazał, świadczą o tym dwa sety wygrane przez bełchatowian na przewagi. - W takich momentach poznaje się prawdziwą drużynę. Trzeba wtedy zachować spokój i konsekwentnie dokończyć seta. Pokazaliśmy, że jesteśmy mocni, ale zdawaliśmy też sobie sprawę, jak wymagającym rywalem jest ONICO. Wiedzieliśmy, że może przysporzyć nam sporo problemów. Ale byliśmy na to przygotowani i skoncentrowani – tłumaczył reprezentant kraju. Według niego kluczem do zwycięstwa była realizacja założeń taktycznych i "rozpracowanie" przeciwnika przez sztab szkoleniowy.

 

Postawę siatkarzy PGE Skry chwalił również Antiga. Opiekun stołecznych siatkarzy przyznał, że gospodarze zagrali bardzo dobrze, potwierdzając, że są obecnie "jedną z najsilniejszych, jeśli nie najsilniejszą ekipą ligi". - To była dla nas cenna lekcja. Mimo wszystko pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem z potencjałem, który może nawiązać walkę nawet z tam mocnym przeciwnikiem - stwierdził francuski szkoleniowiec.

 

Bednorz ma nadzieję, że jego drużynie uda się utrzymać formę i podtrzymywać zwycięską passę w trzech kolejnych meczach, które PGE Skra rozegra przed własną publicznością (z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie, GKS Katowice i Treflem Gdańsk). - Cieszymy się z tego, że zagramy je w Bełchatowie, bo gra nam się tutaj naprawdę dobrze. Wiadomo, że podróże trochę męczą, choć w grudniu czeka nas dużo wyjazdów i trudniejsze zadanie, bo w innych halach przytrafiają nam się różne mecze. Ale to tylko kwestia czasu, kiedy wyeliminujemy te błędy – wyjaśnił 23-letni przyjmujący.

 

W sumie to była piąta w tym sezonie wygrana bełchatowian, po której PGE Skra awansowała na trzecie miejsce w tabeli. ONICO doznało zaś piątej porażki i jest siódme.